Letharia vulpina

Jest podcast następnej audycji „etnobotanicznej” (podcast #4) z zeszłego piątku, a jutro od 10.00 w Radiofonii już piąta rozmowa! Będzie dalszy ciąg etnobotaniki Słowacji, ale także kilka wycieczek w inne strony i doskonała muzyka.

Letharia vulpina to interesujący element samskiej etnobotaniki… Jest to żółty, krzaczkowaty porost (grzyb), którym truto wilki… więcej w naszej książce Vaggi Varri – w tundrze Samów, której drukImage tuż, tuż…

Na mojej focie z przełomu Dunajca w Pieninach tajne znaki na pniu olchy. Z takimi znakami jeszcze popracujemy na tym blogu, ale też w terenie podczas wiosennych warsztatów.

Reklamy

Sosnowo

ImageW zimowych Pieninach sporo ciekawych etnobotanicznych aspektów… całe łąki suchych dziurawców wystających ze śniegu, piękne skupiska uszaka bzowego na czarnym bzie, doskonałe o tej porze drewno leszczyny, znaki na korze drzew i smaczne (bo przemrożone!) owoce tarniny. Zebrałem trochę igieł sosnowych z miejsca stosunkowo czystego (blisko szczytu Holicy – 828,2 m n.p.m. po stronie SK) i dzisiaj piliśmy napój znany z samskiej kuchni tradycyjnej. Wystarczy igły (wraz z drobnymi gałązkami) zagotować, dodać miodu lub cukru i odcedzić!

Z 2012 roku została mi bardzo miła recenzja Zielnika podróżnego napisana przez mamę naszej przyjaciółki Madzi ze Sląska, cytuje za zgodą autora i adresatki:

Kochana Madziu!!!
Wreszcie po dłuuugim oczekiwaniu na naszą opinię o książce p. Marka S.
–  najserdeczniej dziękujemy za to, że jesteśmy jej
posiadaczami.Przepiękny prezent!!!!
A teraz kilka zdań i uwag. Wydanie książki rewelacyjne – estetyka,
solidność w każdym calu: okładka plus zawartość.
Jest to książka dla wszystkich ludzi, którzy przyrodę i środowisko
traktują jak dobrego sąsiada – niezależnie od wykształcenia, albo się
uczą, albo poszerzają swoją wiedzę na bazie tej książki. Dla mnie
osobiście ta książka jest jakby moja – pisana gdzieś bardzo dawno w
mojej głowie, a teraz otworzona  na nowo i przypominająca mi nie tylko
nazwy , wygląd, ale i przestrogi mojej babci  oraz mamy czego nie
wolno robić z daną rośliną , bo coś złego mnie spotka (magia działała
mocno). Wszystkie te zebrane ludowe prawdy są autentyczne , takie
jakie ja słyszałam w dzieciństwie. Gdyby ten Zielnik ukazał się w
czasie, kiedy chodziłam do Liceum Pedagogicznego w Rabce, byłby wielką
pomocą w nauce botaniki. /…/
” Zielnik podróżny” jest profesjonalnym, dojrzałym zbiorem informacji
w wykonaniu eksperta ekologii terenów górskich – przekazanych
rzeczowo, prosto i obrazowo.
Edukacja  botaniczna w dużej mierze zależy od rodziców i nauczycieli :
w przedszkolu i szkole podstawowej – bogatsze doświadczenia są
przypisane dzieciom zamieszkujących tereny mniej uprzemysłowione,
bowiem bezpośredni kontakt z roślinnością, to nie to samo co oglądanie
obrazków, zdjęć. Jako dzieci otrzymujemy szereg informacji od rodziców,
nauczycieli, potem wchodzimy sami w relacje przyrodo-egzystencjonalne.
Każdy kto na swej drodze spotka się z tym Zielnikiem… doceni
współzależność  roślin i ludzi.Szeroko otwierał będzie oczy na
różnorodność otaczającego nas świata przyrody i jego wzajemnych
relacji z naszą kulturą, historią i życiem w ogóle – rolnictwo,
ogrodnictwo, warzywnictwo, muzyka, religia, twórczość artystyczna,
ziołolecznictwo itd.
Na koniec – wielkie GRATULACJE za stworzenie tej  cennej pozycji
książkowej. /…/

Na focie: zbiór igieł sosnowych na doskonały samski napój!

 

 

Radiobotanicznie #4

Jest podcast trzeciego odcinka „radiobotanicznie” czyli moich rozmów z Gochą Nieciecką w Radiofonii i audycji pt. W poszukiwaniu zaginionej arki. Dzisiaj odcinek czwarty, a w nim prapremiera płyty – załącznika do książki Vaggi Varri – w tundrze Samów (Wydawnictwo Alter z Krakowa), która ukaże się za kilka tygodni i znajdziecie tam sporo na temat etnobotaniki Samskiej i roślin za kręgiem polarnym. Głównym tematem dzisiejszej audycji będzie jednak Słowacja (ale nie tylko góry!) i etnobotaniczne walory tego interesującego kraju!

Na fotografii z lipca tego roku (z okolic Jokkmokk za kręgiem polarnym) – Alchemilla alpImageina – przywrotnik alpejski.

Zimowa etnobotanika i radiobotanika 3!

podcietybukIntensywny i męczący dla mnie czas listopada i grudnia przeszedł w kilka znakomitych dni na Sopatowcu. To był prawdziwie slow czas wypełniony wprawdzie rozmowami, śmiechem, śpiewem i dźwiękiem, a także spacerami etnobotanicznymi, ale jednak nie napięty, nie nerwowy i bardzo inspirujący. Dzięki za to wszystkim uczestnikom warsztatu ! zorganizowanego przez Krakowski Warsztat Jogi – Ewę Wardzałę i Nataszę Moszkowicz! i oczywiście wielkie gassio! dla samej Szefowej – Gosi Kacner. Poza doskonałą kuchnią, na Sopatowcu pojawiły się smaczne i dobrze dobrane mieszanki ziołowe (herbatki) nazwane: „z Sopatowca„, które przypomniały mi moje własne mieszanki „karpackie”, do których pewnie wrócę w tym roku. Podczas oczekiwania na nadejście tzw. nowego roku zapaliliśmy ognisko i kilka osób dało nam popis karpackiego fire-show z pomocą suchych kwiatostanów dziewanny. Wyszło całkiem udanie i podobnie do testowych, jesiennych działań w Górach Levockich na Słowacji. Odwiedziliśmy też starego klona jawora (ponad 300 lat…), któremu składamy wizyty średnio dwa razy w roku. Przy szlaku turystycznym z Jazowska na Prehybę napotkaliśmy spory okaz buka podcięty kiedyś starą techniką chłopską, która ma spowodować uschnięcie drzewa na stojąco. Niestety, poza tymi nacięciami (stosowanymi także w innych rejonach Beskidu Sądeckiego, np. w rejonie Pustej Wielkiej nad Żegiestowem) pojawiło się dodatkowe: podcinające, które kieruje drzewo na szlak. Może się to tragicznie skończyć przy silnym wietrze tym co później media nazywają: niespodziewanym atakiem drzew na turystów! Technika podcinania drzew była dawno temu zalecana w praktyce leśnej jako sposób na tzw. rozpieracze, ale w Karpatach stosowano ją w celu uzyskania posuszu na opał i to najlepiej w lesie państwowym (a kiedyś hrabiowskim lub księżym…), bo ścięcie żywego drzewa to była kradzież, a pozbieranie suchego drewna na opał to już inna kategoria. 🙂 Na Sopatowcu pojawimy się znowu w czasie tzw. majowego weekendu!

Jutro tj. 4 stycznia od 10.00 moja trzecia audycja radiobotaniczna w cyklu W poszukiwaniu zaginionej arki – u Gochy Niecieckiej w Radiofonii. Ostatnie dwie audycje są dostępne jako podcast i linki podawałem we wcześniejszych wpisach. Będzie o klasztorach w Bułgarii i kilku interesujących roślinach o rozmaitych zastosowaniach. Zapraszam do słuchania -na żywo- bo poza gadaniem 🙂 prezentuję sporo doskonałej muzyki, którą w wersji podcastowej nie usłyszycie.

Na focie AN buk przy szlaku turystycznym na Prehybę przygotowany przez „tradycyjonalistów” do skoku na turystów!