Przytulia właściwa (Galium verum)

przytbrutPodczas rekonesansu (przed etnobotaniczną wyprawą zaplanowaną na 13-14-15.09.2013r.) jaki kilka dni temu robiliśmy w Górach Lewockich na Słowacji, napotkałem na łąkach łany dorodnej przytulii właściwej. Pięknie kwitnąca w kolorze żółtym nadawała wraz z dziurawcem zasadniczy ton wielu hektarom łąk. Przytulia, to jedna z najciekawszych od strony etnobotanicznej, roślin jakie spotyka się w Karpatach. Ale znana jest także daleko od Karpat: mitologii skandynawskiej jako Frigg’s grass (od imienia boginii kobiet zamężnych), ale także w Danii jako składnik tradycyjnej duńskiej nalewki spirytusowej – bjaesk (sama przytulia nazywa się w Danii – gul snerre), w UK znana jako Lady’s Bedstraw lub Yellow Bedstraw (!), a w Izraelu stosuje się ją jako „roślinną podpuszczkę” do wyrobu koszernych serów. Tu warto przypomnieć kilka terminów dotyczących koszernej kuchni, bo w ostatnich tygodniach w sieci aż wrzało od opinii, bzdurnych poglądów i nieporozumień co do koszerności pokarmu. Koszer oznacza: stosowny, legalny, zgodny z przyjętą tradycją, a kaszrut to tradycyjne, żydowskie przepisy dotyczące jedzenie i picia. Z tymi pojęciami wiąże się inne: trefność (od trefa z hebr. i treif z jidisz), co oznacza nieczyste i nielegalne w sensie tradycji. Poza setkami norm i przepisów kuchni żydowskiej dotyczącej żywności jest kilka głównych i dotyczą one zakazu spożywania krwi, rozdziału pokarmów nabiałowych i mięsnych oraz wykazu zwierząt i ich części, które są trefne. Prawdziwie koszerne sery twarde powinny być właściwie wytwarzane przy użyciu „roślinnej podpuszczki” (najczęściej stosowana jest podpuszczka z żołądków cieląt). Przypominam czytelnikom książki Vaggi Varri. W tundrze Samów (s. 121, jest jeszcze dostępna w Wydawnictwie: www.wydawnictwoalter.pl), że podawałem jeszcze inną roślinę stosowaną jako „podpuszczkę”, a jest nią u Samów tłustosz ( Pinguicula sp.). Tak więc, poza specjalnymi sytuacjami, jedynie sery wyrabiane na „podpuszczce” roślinnej spełniają zasadę koszerności. Jakoś mnie nie zdziwiło gdy dotarłem do informacji, że poza Izraelem także w Szwajcarii wyrabia się niektóre sery z zastosowaniem przytulii właściwej. W Polsce odnalazłem próby wyrobu serów koszernych, ale oczywiście nie z zastosowaniem znanych na świecie metod i roślin, ale bazujące na staraniu się o poświadczenie żydowskiego duchownego, że składniki służące do wyrobu sera były koszerne. Pozyskanie koszernych żołądków z cieląt… jest chyba jednak trudniejsze? Mogę się jednak mylić i chodzi tylko o to, że sery wytwarzane na przytuliowej podpuszczce są poszukiwane przez wegetarian niezależnie od wyznania. Zastosowania przytulii nie kończą się na „podpuszczce” i służy ona także do uzyskiwania barwnika stosowanego przy wyrobie tzw. papierków lakmusowych do oznaczania pH (normalnie daje odcień żółty lub czerwony, a potraktowana octem zmienia kolor na niebieski) ! Poza tymi ciekawymi zastosowaniami jest przytulia także rośliną leczniczą i stosowano ją dawniej jako remedium na epilepsję (!), a także jako lek na wszelki choroby skóry i wiele innych.

Przytulia pochodzi z Europy i zachodniej Azji, a tylko w Polsce żyje ok. 30 jej gatunków (najczęściej widujemy przytulie kwitnące na biało) i jej bliska krewna marzanka wonna jest tradycyjnym składnikiem „leśnych” nalewek, wiem, bo jeden z moich profesorów na studiach był namiętnym miłośnikiem nalewki z marzanki wonnej, a studenci ją zbierali… 🙂

Łany pięknie żółtej i niezwykle dorodnej przytulii właściwej jakie tapotkałem na bogatych, naturalnych łąkach Gór Lewockich skłaniają do rozmaitych planów na przyszłość… Być może w czasie warsztatu we wrześniu zastaniemy jeszcze przytulię na naszej etnobotanicznej ścieżce!?

Na moich fotografiach: przytulia na łące i okaz przytulii właściwej z Gór Lewockich po wysuszeniu.

przytuliasucha

Reklamy

PROGRAM warsztatów w Górach Lewockich 13-14-15.09.2013

brutdrogablisko

Podaję ramowy program warsztatów w Górach Lewockich na Słowacji, które poprowadzę wspólnie z Michalem Smetanką. Tym razem będzie etnobotanika nakierowana na konkretne przykłady z kultury pasterskiej, a głównie na instrumenty muzyczne, rytuały, otoczenie domów i medycynę naturalną. Oczywiście będzie też sporo muzyki, śpiewania i pokaz/warsztat dotyczący symboliki roślinnej w zdobnictwie tradycyjnym. W warsztacie pomogą nam Anna Nacher, Lenka Smetankova i Paweł Graja, ale to już wyjaśni się na miejscu.

13.09.2013 /piątek/godzina 17.00:  wyjazd grupy z Piwnicznej (spotykamy się w Rynku przy zabytkowej studni). Będę w Piwnicznej na godzinę przed wyjazdem i czekam na ławeczce w pobliżu studni. W Piwniecznej jest kantor wymiany walut, spacerowy rejon nad Popradem, kawiarnie i restauracje, dom towarowy itd. Do Piwnicznej można się dostać pociągiem, ale lepiej autobusem lub busem i np. z Krakowa jest wygodna linia Szwagropol (odjazd z RDA: 8.55 i 10.40 wg. aktualnego rozkładu jazdy, dla pewności proszę sprawdzić!), która dowiezie Was bezpośrednio do Piwnicznej (czas przejazdu ok. 3 godziny), a z Nowego Sącza są dość liczne busy: kierunek Muszyna, Kosarzyska, Łomnica. Pojedziemy wynajętym busem, który nas także odwiezie w niedzielę 15.09.2013r. Koszt busa jest ustalony za kilometry i dlatego ważne jest aby wszyscy potwierdzili swój przyjazd do Piwnicznej. Koszt przejazdu (przy całej aktualnie zgłoszonej grupie) nie powinien przekroczyć kosztu biletów autobusowych na trasie Kraków – Brutovce (wyliczenie orientacyjne niżej).  Przypominam, że koszt przejazdu uczestnicy pokrywają we własnym zakresie!

Warsztat rozpoczniemy około 19.00 w Brutovcach pod Skałą: zakwaterowanie, spacer po wsi i prezentacja Muzeum instrumentów tradycyjnych oraz warsztatu Michala (tam powstają te wszystkie wspaniałe pistialy, fujary, gajdice, koncovki…), prezentacja pt. Etnobotaniczne aspekty muzyki tradycyjnej oraz wprowadzenie do pokazu pt. roślinna symbolika w zdobnictwie tradycyjnym … zjemy też kolację… 🙂

14.09.2013 /sobota/ – śniadanie, wycieczka etnobotaniczna w Góry Lewockie (wejdziemy na łąki pod szczytem Strehorna Hora 949,3 m n.p.m. oraz na szczyt Spisska 1058,5 m n.p.m.), a także odwiedzimy bardzo stare pasterskie miejsce – grupę szałasów na siano gdzie gospodarowali jeszcze Wołosi. Będzie: zbieranie ziół, omówienie tradycyjnej pasterskiej gospodarki: pastwiska, hale, łąki i las użytkowany… pokaz roślin służących do budowy instrumentów muzycznych… powrót na obiad i chwilę odpoczynku 🙂 a dalej: karpacka muzyka rytualna i rośliny obrzędowe, pokaz i warsztat przy ogniu, pokaz zdobnictwa wykorzystującego tradycyjne elementy ikonograficzne wykorzystujące rośliny i zwierzęta, kolacja w trakcie…

15.09.2013 /niedziela/ – śniadanie i spacer etnobotaniczny do wsi Podproc (widok na Spisski Hrad !), rośliny użytkowe, zajmiemy się też muzyką instrumentalną i zawołaniami / śpiewem w plenerze. Zakończenie warsztatu około godziny 13.30 w Brutovcach pod Skałą. Powrotny wyjazd busem do Piwnicznej (lub Nowego Sącza jeżeli tak zdecydujemy) planujemy na 14.00.

Ubiór turystyczny (to już nie będzie lato w górach… więc trochę ciepłych rzeczy się przyda na wieczór!), dobre buty, latarka, śpiwór i trochę euro na zakupy w miejscowym sklepie (można kupić w Piwnicznej) bardzo się przydadzą! Śpimy w warunkach domowych (nie w pensjonacie i nie w domkach turystycznych) więc śpiwór, kosmetyczka i ręcznik są konieczne. W Brutovcach powstaje powoli artystyczny ośrodek i nasz warsztat będzie kolejnym jaki w nim organizujemy – mamy nadzieję, że się Wam spodoba i będzie to początek naszej regularnej współpracy.

Koszt całości warsztatu (dwa noclegi/, wyżywienie /w sumie dwa pełne dni/, zajęcia prowadzone przez dwóch, a czasem czterech autorów) to 400 zł – suma ta nie obejmuje kosztów podróży, które zależą od tego jak liczna będzie grupa. Szacujemy te koszty (dojazdu i wyjazdu razem) na około 20-30 euro, o ile grupa będzie liczyła minimum 10 osób, a jest taka obecnie.  Na zakupy w sklepie (słodycze, piwo, woda mineralna?) wystarczy mieć ok. 10 euro. Wszyscy biorący udział w poprzednich warsztatach mają zniżki 10 procent, będą też zniżki specjalne dla stałych warsztatowiczów. Cały warsztat organizujemy bez wsparcia i koszty nie da się już mocniej obniżyć. Będzie konieczna wpłata zadatku (zadatek  nie podlega zwrotowi w odróżnieniu od zaliczki) do 7 września 2013 r. i ta wpłata stanie się ostatecznym potwierdzeniem udziału w warsztacie, a nas zobowiąże do jego przeprowadzenia. Jest już sporo zgłoszeń więc namawiam do zastanowienia się i konkretnej decyzji… i zapraszam! Zgłoszenia proszę wysyłać pod adres mailowy: marek.styczynski@gmail.com

Prowadzący warsztat nie biorą na siebie obowiązków przewodników turystycznych, ewentualne ubezpieczenie jest prywatną sprawą uczestnika warsztatu, korzystamy z prywatnej gościny, a opłaty nie mają charakteru komercyjnego. Tematyka warsztatu jest oparta o autorskie opracowania muzyczne, publikacje i książki prowadzących zajęcia.

Na mapce znajdziecie Brutovce i Lewoczę i kilka miejscowości po polskiej stronie granicy, które dadzą Wam pojęcie gdzie się wybieramy!? Znajdziecie też Czerwony Klasztor, który był miejscem warsztatu czerwcowego.mapabrutovce2013UWAGA!

Naszym działaniom w Górach Lewockich będzie od teraz patronował Samuel Genersich (1768 – 1844), lekarz i botanik, który przez 45 lat mieszkał w Lewoczy i botanizował w jej okolicach ale także w Tatrach. Genersich zestawił pierwsze listy spiskiej i tarzańskiej flory według systemu Linneusza. Przypominam, że główne dzieło Karola Linneusza ukazało się w pełnej wersji około roku 1799, a więc było za czasów Genersicha nowinką naukową. Samuel Genersich przyjaźnił się z profesorem botaniki z Uniwersytetu Uppsala Goranem Wahlenbergiem, oprowadzał go po Tatrach i okolicach Lewoczy. Oprowadzał tak dobrze, że pan profesor z Uppsali napisał po powrocie do domu dzieło Flora Centralnych Karpat w języku lacińskim. Wiele kart zielnikowych Genersicha trafiło do zbiorów i dokumentacji jaką pozostawił Pal Kitajbel i są przechowywane w Budapeszcie… Więcej o Samuelu Genersichu podczas warsztatów w Brutovcach… 🙂

Na fotografiach z naszej trasy warsztatowej: droga z Brutovców w stronę szczytu Spisska oraz piękne okazy ostrożenia głowacza, który wpisany jest do Czerwonej księgi roślin Karpat! Zobaczymy go we wrześniu w szacie jesiennej…

brutglowacz1

Serdecznik Leonurus quinquelobatus w Krakowie!

Serdeczniki to znane rośliny o specyficznym działaniu wykorzystywane do leczenia od bardzo dawna w zielarstwie chińskim, rosyjskim, ale także i u nas. Na opis tej rośliny natrafiłem także w zielarskiej literaturze bułgarskiej (Rozpoznawanie i zbieranie ziół, Cwietko Knczew, Wydawnictwo Kolchida, Sofia). W literaturze zielarskiej zazwyczaj występuje serdecznik pospolity (Leonurus cardiaca) i stosuje się napary z jego liści i młodych pędów na uspokojenie pracy serca, nadciśnienie i inne dolegliwości. W źródłach rosyjskich i traktujących o zielarstwie azjatyckim (głównie chińskim) obok tego gatunku wspomina się jeszcze jeden gatunek serdecznika: serdecznik (brak polskiej nazwy?) Leonurus quinguelobatus występujący w Rosji północno-zachodniej, a według innych autorów także na Syberii. Wspomniany gatunek jest znacznie większy od serdecznika zwyczajnego i wygląda bardzo charakterystycznie i okazale. Tym bardziej zaskoczył mnie widok kilku sztuk syberyjskiego serdecznika w stanie dzikim… w Krakowie i to na obszarze Natura 2000  (Dębnicko-Tyniecki obszar łąkowy)! Rośliny były okazałe i ich wysokość szacuję na ok. 160 cm, rosły w wyraźnym skupieniu i napotkałem je jedynie w jednym miejscu… ale łąki w tym obszarze są dość rozległe, więc trudno wykluczyć, że jest ich w okolicy więcej. Fotografie serdecznika-podróżnika pokazałem wytrawnym botanikom, ale poza wskazaniem na serdecznika o niezwykłym wyglądzie nie udało się go oznaczyć. Dopiero trop zielarski pozwolił na pewne oznaczenie roślin. No i rodzi się zasadnicze pytanie: jak to się stało, że niezbyt popularna roślina lecznicza, nie hodowana dla ozdoby i mało znana znalazła się w Krakowie? Dochodzenie w toku… a do samych roślin jeszcze się wybieram, aby trochę lepiej udokumentować je fotograficznie, zmierzyć i pozyskać okazy dowodowe. Może znajdzie się ktoś zainteresowany serdecznikiem z Syberii w Krakowie rosnącym na obszarze europejskiej sieci Natura 2000?

Moja fotografia Leonurus quinqueloserdecznikrk2batus wykonana 7.07.2013 r. w Krakowie.

 

Brzoza pożyteczna (Betula utilis)

Przy okazji opisu jednych z najstarszych indyjskich pism buddyjskich, odnalezionych w klasztorze buddyjskim w regionie Gandharan w Pakistanie, okazało się, że duża ich część zapisana jest na białej korze brzozy himalajskiej (kora brzozy: bhoja-patra). Odnaleziony manuskrypt liczy 77 długich kawałków kory brzozy i 300 zapisanych palmowych liści. Najbardziej interesujące jest to, że pisma (a zatem i użyty „papier”) mają około 2000 lat.

Brzoza pożyteczna, nazywana też brzozą himalajską rośnie na terenie Azji: w Indiach, Pakistanie, Nepalu, Tybecie, w Chinach, w Bhutanie i Sikkimie… Jest to niezbyt wielkie drzewo (dorasta około 20 m wys.) o pięknej, gładkiej i błyszcząco białej barwie kory. Czasem kora wpada w odcienie żółci, a nawet w fiolety. Gatunek ten po raz pierwszy dla nauki Zachodu odkrył w Nepalu w 1820 roku Nataniell Wallich, a opisał „odkryte” drzewo w 1825 roku botanik David Don. Kora brzozy himalajskiej wykorzystywana była jako „papier” do spisywania świętych tekstów i do XVI wieku wszelkie młynki modlitewne i puzderka ze zwitkami (traktowane jako amulety) świętych tekstów zawierały tego rodzaju „papier”. Poza tekstami brzozowy „papier” używano do pakowania produktów żywnościowych, jako pokrycie dachów i parasoli itp. a drewno było cenionym opałem. Jak wszystkie brzozy także i ta daje drewno palące się nawet w stanie wilgotnym. Z ładnego, jasnego drewna wyrabiano także wiele drobnych przedmiotów codziennego użytku. W swej ojczyźnie brzoza pożyteczna została tak wytrzebiona, że konieczna była akcja jej sztucznego wprowadzania na stare tereny gdzie została wycięta. Dzięki takiej akcji powstała pierwsza szkółka tego drzewa i około roku 2000 posadzono kilkanaście tysięcy sadzonek brzozy.

W Europie (i Polsce) znajdziemy brzozy himalajskie w parkach i zadrzewieniach ozdobnych i z daleka możemy je poznać po dość charakterystycznym pokroju pnia, śnieżnobiałej korze (doskonale i naturalnie się łuszczącej) i niewielkich rozmiarach dorosłych osobników.

Moja fotografia pochodzi ze Starego Sącza.brzozahimal5

Pinhole z warsztatu w Czerwonym Klasztorze!

Czarodziej fotografii otworkowej – Bogdan Kiwak oraz Wy, drodzy uczestnicy naszej czerwcowej etnobotanicznej eskapady w Pieniny i na Zamagurze, jesteście autorami pięknych fotografii otworkowych, które znajdziecie tu: http://picasaweb.google.com/112500938983431558159/

Fotografowanie prastarą techniką camera obscura dało nam szansę na zwolnienie i skupienie się na kilku roślinach i obiektach jakie napotkaliśmy… a na wybranej fotografii z tego zbioru mamysalviapinhol szlachetne oblicze szałwi lepkiej (Salvia glutinosa)

Warsztaty w Górach Lewockich

Udało się utrzymać zapowiadaną datę etnobotaniczno-muzycznych warsztatów w Górach Lewockich u znakomitego znawcy muzyki tradycyjnej Karpat – Michala Smetanki w Brutovcach. Tak więc warsztaty organizujemy od piątku, 13 września do niedzieli 15 września 2013 r. Zastanawiamy się jeszcze co do dojazdu i wyjazdu z małej wioski w górach, ale to zależy od wielkości grupy zainteresowanych jaka się pojawi. W programie jak zwykle etnobotaniczne wycieczki / spacery  terenowe, etnobotaniczne aspekty muzyki tradycyjnej (pokazy instrumentów pasterskich w Muzeum i w pracowni Michala gdzie wiele instrumentów powstaje), porozmawiamy o nazwach roślin: miejscowych i zwyczajowych oraz naukowych, a będzie dobra okazja porównać nazwy słowackie i polskie, naukowe i regionalne… Spanie w powstającym ośrodku warsztatowym (chałupy Michała oraz Jego przyjaciół), kuchnia pasterska na miejscu. Brutovce i bliskie okolice tej wsi leżą blisko 1000 m n.p.m. Koszt warsztatu to 400 zł, co pokrywa prowadzenie, dwa noclegi, pełne wyżywienie. Będą potrzebne śpiwory i ubrania turystyczne oraz trochę euro na dojazd i ew. zakupy w miejscowym sklepie.

Osoby, które się już zgłosiły bardzo proszę o potwierdzenie swego zainteresowania, a nowych zainteresowanych proszę o kontakt na adres mailowy: marek.styczynski@gmail.com

Dokładny program warsztatu pojawi się na etnobotanicznie.pl za tydzień. Termin zgłoszeń do 15.08.2013r.brutovceposter

Zacznijmy od (antykwariatu) abecadło!

antonijozefWielu nowych, ale także doświadczonych adeptów etnobotaniki poszukuje starszych, wyczerpanych już książek… Widzę to na zajęciach warsztatowych, ale także w licznych zapytaniach i akcjach poszukiwawczych. Polecam w tym zakresie doskonały Antykwariat abecadło w Krakowie z dwoma księgarniami: przy ul.Dietla 111/7 oraz przy ul.Pijarskiej 2. Kontakt do tego Antykwariatu to poza stroną także adres mailowy: abecadlo2@wp.pl

Aktualnie jest tam cała „tona” książek botanicznych i wokół-botanicznych z moim ulubionym tłumaczeniem kolorowego atlasu z doskonałymi wiadomościami pt. Rośliny przyprawowe – B. Hlava i D. Lanska ( na fotografii z dzisiaj ok. południa – w ręku Antoniego Józefa) wydane w 1983 roku! Ale to tylko wierzchołek góry (lodowej) książek ukrytych na wielkich regałach… Warto tam poszperać, bo książki są świetne, a ceny dorównują im atrakcyjności. Polecam m.innymi serię przewodników przyrodniczych z lat 80. XX wieku np. Pieniny (W.Strojny), Ziemia Sądecka (J.Staszkiewicz, Z.Witkowski) czy Gorce (S. Michalik)…