Etnobotaniczny klucz i trutka na kura!

tablicefolder2tablicefolder

Jutro obiecuję drugą część epickiej opowieści o sierpniowym wypadzie w tundrę Samów… a dzisiaj kilka zapowiedzi, bo terminy gonią!

Jutro, tj. 23.09.2014 od 16.00 w Śródmiejskim Ośrodku Kultury przy ul.Mikołajskiej 3 w Krakowie będę prowadził wykład i pokaz na temat etnobotaniki jako sposobu na nowe podejście do ogrodnictwa, tożsamości, sztuki, turystyki… Organizatorzy (Fragile) nie spodziewają się tłumów, ale jestem przygotowany na każdą sytuację… 🙂

4 października 2014 odbędzie się wernisaż mojej wystawy pt. Etnobotaniczny klucz do zapomnianych kultur, ale cały projekt jest warty chociaż minimalnego opisania… Początkowo miała być wystawa moich fotografii roślin i do tego prezentacja autorska mojej wersji etnobotaniki i jej aspektów muzycznych. Nie kryję, że nie mam wielkiego zainteresowania fotografiami (a szczególnie tzw. artystycznymi) roślin traktowanych jak modele i znacznie bardziej cenię interesujące konteksty w jakich rośliny stają się częścią opowieści lub pokazują się z zaskakującej strony. Fotografia „artystyczna” nakierowana jest na pokazywanie samego fotografującego, jego umiejętności, możliwości posiadanego sprzętu, wyobraźni zredukowanej do szukania estetycznych doznań, a mnie interesują rośliny. Wysłanie plików z fotografiami roślin nie wydawało mi się jakoś specjalnie porywające, nawet przy możliwości własnego komentarza. Zazwyczaj w tym momencie kończą się moje kontakty z zamawiającym, ale nie tym razem! Od rozmowy do rozmowy udało się wypracować bardziej interesujący pomysł na wystawę całych tablic fotograficznych z osobno drukowanymi opisami oraz moją obecnością na wernisażu podczas, którego z pomocą dr Anny Nacher 🙂 będę mógł nieco głębiej wejść w etnobotanikę jako wiedzę i optykę przydającą się w zaskakująco wielu sytuacjach. Tak powstały 42 tablice barwne (około 200 fotografii), które ilustrują wybrane gatunki i ich etnobotaniczny kontekst. Na tablicach znalazły się m.innymi: bez czarny, sosna, brzozy, szafran, gojnik pasterski, bambus, zimowit jesienny, wierzbowe ogrody napowietrzne, pokrzyk wilcza-jagoda, lulecznica kraińska, różeniec górski, tojad… Niektóre gatunki wymagały więcej niż jednej tablicy, kilka tablic pokazuje całkiem unikalne fotografie i sytuacje! Tablice są spore, bo ich wymiar to 100 x 70 cm, a do nich specjalnie napisałem po kilka zdań ułatwiających zrozumienie mniej oczywistych fotografii. Wszystko to będzie wystawione i otwarte 4.10.2014 w Spichlerzu Sztuki w Kołbaczu pod Szczecinem www.spichlerz-sztuki.pl

Dzisiaj otrzymałem wiadomość, że Firma, która sprowadza susz gojnika pasterskiego (Sideritis scardica) podeśle do Spichlerza Sztuki kilka opakowań dla przeprowadzenia degustacji i bardzo mi się podoba myśl, że wernisaż wystawy fotogramów etnobotanicznych będzie uświetniony naparem z gojnika, a nie wyłącznie winem. Wystawie towarzyszy piękny folderek, którego projekt przedstawiam w warstwie ilustracyjnej tego wpisu. Wystawa w listopadzie wróci do mnie i docelowo ma być eksponowana w Biotopie Lechnica… a o tym czym jest i jak powstaje to miejsce możecie czytać na osobnej stronie, którą dzisiaj otwarliśmy: www.biotoplechnica.eu

Jeszcze słowo o gojniku pasterskim… jak dotąd nie miał ten najważniejszy z gojników (dla ludzi) swojej polskiej nazwy i proponuję ją oficjalnie: gojnik pasterski. Uzasadnienie wiąże się z wieloma nazwami lokalnymi i pochodzeniem tradycji picia naparu z tego gatunku. Wstępnie prof. Andrzej Chlebicki z Instytutu Botaniki PAN w Krakowie poparł moją propozycję i pozostaje tylko zwrócić się o uznanie jej na drodze naukowej i prawnej. Może to potrwać … 🙂 …. więc apeluję – nazywajmy gojnika (Sideritis scardica) gojnikiem pasterskim! Napisałem o tym mały (ale jak oceniają inni zgrabny) tekst i już niedługo będę mógł go pokazać, chociaż nie ukaże się na tym blogu.

Jesienne wypady (lub droga do pracy i do domu w Lechnicy 🙂  ) w Pieniny przynoszą wiele fotografii, ale zdecydowałem się pokazać roślinę, która wg. opisów (chyba raczej „odpisów” ze starych dzieł botanicznych…) ma być pospolita… no nie wiem, może gdzieś jest? Roślina ta to czerniec gronkowaty (Actaea spicata). Należy do jaskrowatych, ale nasiona ma ukryte w jagodach i to całkiem sporych, czarnych i podobno trujących. Roślina w wiekach średnich służyła do leczenia (?) dżumy… ma własności o jakich nie wiemy zbyt wiele. Poszukajcie, może coś znajdziecie? Ja znalazłem, że u Księdza Kluka to czarny korzeń kłosowy, a niezrównany Józef Gerald-Wyżycki zaskoczył mnie opinią: /…/ wszystkie części tej rośliny są ostre i podejrzane; jedna jagoda zabija kura. Smak jagód i zapach odrażający, narkotyczny. /…/ oraz zastosowaniem: /…/ jagody niedojrzałe z kamieniem winnym i solucyą cyny farbują pięknym kolorem czerwonym, dojrzałe gotowane z ałunem dają atrament, oraz farbę czarną na wełnę i płótno. Jeżeli czytają ten wpis osoby zaangażowane w żywą archeologię i mają jakieś wiadomości na temat czerńca gronkowatego?!?

czarnepien2czarneowoce2

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s