Opór sympatyczny czyli Nieużytki sztuki – wydawnictwo!

elewmocak1

Bardzo miło jest widzieć efekty zasiewów… nie tylko w ogrodzie, ale i w pracy intelektualnej! Jak ostatnio żartowaliśmy w istotnej rozmowie prowadzonej w Lechnicy, nasz los i styl życia można określić jako pewnego rodzaju formację – inteligencja transhumancyjna – czyli inteligenci nomadyczni, ale zawsze powracający do ważnych, centralnych punktów naszej życiowej mapy: gór, muzyki, miłości, niezależności i wglądu. Pojęcie nomadyzmu w sztuce i pracy intelektualnej nie jest nowe (a co jest?), ale o ile ja pamiętam pewne wybuchy tego nurtu (paszporty dla nomadów sztuki itd.), to nie do końca rozumiano istotę transhumancyjności. Zostawmy to, bo na stole leżą piękne kawałki ogrodu – prawie dosłownie, bo okładka blisko 200 stronicowego wydawnictwa przedstawia rośliny i tylko rośliny. Tytuł i autorka Projektu znajduje się na grzbiecie / ścieżce pomiędzy zagonami kwiatów, warzyw i jarzyn. Już pierwszy look na to co zrobili Dagny&Daniel Szwed sprawia, że wiosna jest cieplejsza… Autorką Projektu Nieużytki Sztuki jest Elżbieta Jabłońska i muszę się pochwalić, że na etnobotanicznie.pl pisałem o Artystce wielokrotnie, a nawet publikowałem rozmowę o Nieużytkach w trakcie relizowania Projektu…

Wydawnictwo (teksty  w wersji polskiej i angielskiej, fotografie, sporo interesujących informacji dodatkowych jak: kalendarium Projektu, spis ogrodników, archiwum i znakomite rozmowy i zapisy spotkań w ramach Projektu), będące katalogiem projektu pt. Dzierżawa pod uprawę. W poszukiwaniu nieużytków sztuki pięknie opracowało  BWA w Zielonej Górze. Kiedy kilka miesięcy temu pisałem  tekst pt. Ekoton sztuki właśnie dla BWA w Zielonej Górze, nie wiedziałem jeszcze, że zostanie umieszczony w tak pięknym, wartościowym i potrzebnym wydawnictwie! Tekst, jaki otwiera katalog, napisany przez Macieja Frąckowiaka ma rewelacyjny tytuł: Opór sympatyczny! Wydaje mi się, że w tym tytule jest zawarta pewnego rodzaju recepta na nową formę (bo i warunki i otoczenie nowe ) działań miejskich w nurcie kontrkultury, albo może zwykłej samoorganizacji dla stwarzania świata, w jakim chce się żyć?! Jak i dlaczego warto podejmować tego rodzaju działania? Wiele odpowiedzi znajdziemy w rewelacyjnej rozmowie Elżbiety Jabłońskiej z Wojciechem Kozłowskim, ale także we wszystkich innych rozmowach i wywiadach, jakie znajdziemy w Katalogu.

Nie odmówię sobie przytoczenia małej części mojego tekstu z katalogu Nieużytki sztuki:

Jak sprawić, aby zbrojone szyby, piaskowana stal i białe ściany nie oddzielały świata na zewnątrz od sztuki najwyższych lotów i rozedrgania intelektualnego torującego ludzkości drogę ku artystycznej iluminacji, a jednocześnie, żeby nie towarzyszyły im często tylko kiepskie ogrodnictwo czy wręcz klepiska, gdzie usychają dwa cudem ocalałe podczas budowy wizjonerskich budynków drzewa? Co zrobić, aby do tego rodzaju miejsc można było wchodzić powoli, jak kiedyś do lasu, albo płynąć ze sztuką, niczym po wielkiej i pełnej zagadek rzece? Jak osiągnąć stan, kiedy błahy estetycznie i znaczeniowo projekt artystyczny pięknie i twórczo przegra z gniazdem ptaka, tropami borsuka czy rojem pszczół, który na chwilę oblepił kamerę kontrolującą wejście? Chodzi przecież o przepływ, zmianę, modyfikacje i różnorodność, a nie o wizytę w mauzoleum. Chodzi o to, aby mieć realną potrzebę powrotu do galerii, niezależnie od ryzyka napotkania tam słabej sztuki, czego przecież trudno uniknąć i co w pewnym stopniu jest naturalne (sztuka jest wszak zawsze terenem ryzyka i tak powinno być).

Sięgnięcie do źródeł ekologii jako nauki wydaje się dobrym, studzącym emocje aktem zrozumienia naszej obecnej sytuacji. Dostarcza także argumentów na rzecz budowania ekotonu sztuki pod warunkiem, że uda nam się przebić przez schematyczne rozumienie (czy raczej niezrozumienie) istoty tej nauki, a także jej prześmiewczą (często słusznie) medialną reprezentację. Z drugiej strony, w historii sztuki mamy interesujące zjawisko artystyczne, jakim były niektóre nurty klasycznego land artu, i chociaż w ekotonie sztuki chodzi o odwrotność tamtych doświadczeń — o to, by dopuścić naturę do praktyk i obiektów związanych ze sztuką, a nie o sygnifikację natury przez artystę/człowieka — to w land arcie tkwi potencjał realizacji ekotonu sztuki. Ekologia i praktyczne doświadczenia land artu idące w parze z aktualnymi praktykami w rodzaju miejskiego ogrodnictwa, partyzantki ogrodniczej, ruchu slow i idei kooperatyw spożywczych wspartych etnobotaniką wydają się stwarzać doskonałe podstawy do przeprowadzenia koniecznych zmian w naszym miejskim otoczeniu. A zmiany zapowiadane są zazwyczaj przez sztukę i nowe style życia. Wobec silnej i różnorodnej presji na żywe środowisko naturalne, wypierania czy zapominania sposobów życia i kultur blisko z tym środowiskiem związanych, bardzo ważną praktyką staje się poszukiwanie równowagi pomiędzy potrzebami ludzi a stabilnym otoczeniem przyrody. Potrzebujemy przestrzeni do kultywowania ważnych form duchowości i sztuki oraz produkcji zdrowego pokarmu; potrzebujemy również równouprawnienia pozaludzkich form życia, aby i one mogły przemówić własnym głosem.

Do sztuki recenzji należy znalezienie drobnego niedociągniecia, które wprawdzie jest tylko „potwierdzeniem reguły” doskonałości omawianego dzieła, ale świadczy o tym, że autor zapoznał się dogłębnie z tym co opisuje… a nie jest to reguła dla wielu recenzentów. 🙂 Otóż w mój tekst wkradła się literówka, ale na tyle ważna (dla mnie), że muszę ją tu sprostować. Chodzi o nazwisko mojego ulubionego artysty, którego prace podziwiałem (i opisywałem) w Berlinie i Sztokholmie: Carsten Höller został zamieniony na Larsten Holler… Warto zapamiętać to nazwisko, może sięgnąć także po moje etnobotaniczne interpretacje Jego sztuki, bo zapowiada się nowa okazja pisania o Nim w postaci udziału Artysty… w tegorocznym Bennale Weneckim. 🙂 Drobna literówka utrudnia także zrozumienie mojego płomiennego 😉 przesłania-pytania, zawartego w pierwszym zdaniu cytowanego fragmentu tesktu z Nieużytków sztuki. Pozwoliłem sobie zamieścić je w prawidłowej formie i niech to będzie jakieś usprawiedliwienie dla cytowania samego siebie… Nadmienię tylko, że moje kłopoty z tego typu sprawami pojawiły się z chwilą gdy zwykłych (?) korektorów zastąpili tzw. styliści tekstów… 🙂

www.nieuzytkisztuki.pl

Wydawca: BWA Zielona Góra, 2014, ale ukazało się fizycznie wiosną 2015 roku i jedynie w 1000 sztukach! Gdzie szukać Katalogu… może spis współwydawców będzie dodatkowym tropem?! 🙂

Współwydawcy: Galeria Arsenał w Białymstoku, Fundacja Wyspa Progress Instytut Sztuki Wyspa w Gdańsku, Galeria Labirynt w Lublinie, Muzeum Sztuki w Łodzi, BWA w Olsztynie, BWA w Tarnowie, Muzeum Rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Warszawie, Centrum Sztuki WRO we Wrocławiu, Muzeum Współczesne we Wrocławiu.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s