Rośliny Nocy Letniego Przesilenia – dwie celebracje!

brutowce14vatra

W czerwcu 2014 roku celebrowaliśmy z grupą warsztatową Slnovrat czyli Noc Letniego Przesilenia. Opis programu i relacje z tych warsztatów znajdziecie na tym samym blogu i tegoroczne spotkanie w moim zamyśle ma stanowić drugą, dopełniającą część. Warsztat i sama celebracja odbywać się będzie w ośrodku Pod Skałą we wsi Brutovce w Górach Lewockich. Bardzo interesujące pasmo górskie sąsiaduje z gniazdem górskim Branisko i Lubowlańską Wierchowiną, ale w 2014 roku mieliśmy też bardzo udaną wyprawę w rejon Spiskiego Hradu i rezerwatu geologicznego Siva Brada. Wioska Brutovce leży na wysokości ponad 900 m n.p.m. i jest znakomitym miejscem dla studiowania etnobotanicznych aspektów pasterstwa, ale też dzikich miejsc Karpat. Gospodarzem i współprowadzącym zajęcia będzie jak zwykle Michał Smetanka – doktor muzykologii, etnomuzykolog, budowniczy instrumentów, muzyk i pasterz w jednej osobie, a wymieniłem jedynie kilka z aktywności Michała! Do celebracji Slnovratu podchodzimy poważnie i poza poszukiwaniem roślin ważnych dla tego święta, przygotowujemy właściwe ryty związane z ogniem i dźwiękiem. W roku 2014 zbudowaliśmy wielką kukłę, spaloną w wielkim ognisku, puszczaliśmy płonące koło z solidnej góry, wzmagaliśmy się z zapalaniem świętego ognia i tylko pozornie łatwymi melodiami i technikami głosowymi archaicznej muzyki karpackiej. Jeżeli chcecie sprawdzić dokładnie, co robiliśmy w 2014 roku w Brutovcach to polecam relację z warsztatu autorstwa Andrzeja Chlebickiego – poprzez jeden z wpisów na etnobotanicznie.pl

brutowce14kukl2

Tegoroczna Noc, rozumiana jako zjawisko astronomiczne, nie dostosowała się do wygody i stylu naszego życia… 🙂 i przypada z niedzieli na poniedziałek! Wychodząc z założenia, że warsztat jest czymś innym niż sama celebracja, a celebracja jest aktem symbolicznym i zależy od naszego zaangażowania… a obowiązki mamy wszyscy (stety/niestety), proponujemy aby warsztat w swej podstawowej wersji odbył się w weekend od piątku do niedzieli czyli w dniach: 19-20-21 czerwca 2015 roku – nasz warsztatowy Slnovrat organizujemy w nocy z soboty na niedzielę! Jest jednocześnie możliwość celebracji astronomicznego wejścia w lato w mniejszej grupie chętnych i dysponujących czasem z 21 na 22 czerwca. Zatem: spotykamy się w Brutowcach w piątek 19 czerwca i pracujemy nad znalezieniem i wykorzystaniem zestawu roślin ważnych dla tego rytuału, a Noc w czasie warsztatu odbędzie się wcześniej tj. z soboty na niedzielę z możliwością osobistej celebracji dzień/noc później.

brutsennikinik

Nie muszę chyba przypominać, że Slnovrat jest ważnym świętem w cyklu rocznym, a zestaw roślin jaki mu towarzyszy, jest dla etnobotaniki regionalnej cennym materiałem do badań. Po zeszłorocznych doświadczeniach widać, że lista roślin magicznych związana z tym rytuałem nie jest stała i raczej istnieje/istniało kilka różnych zestawów roślin rytualnych charakterystycznych dla różnych regionów  Europy. Tak czy siak, istnieje kanon roślin towarzyszących rytuałom początku lata i ten poznamy podczas warsztatu.

brutowcegrupa1

Zgłoszenia na warsztat od chętnych z Polski przyjmuję na maila: marek.styczynski@gmail.com w imieniu głównego organizatora Michala Smetanki. Jak zwykle zapowiada się wiele spacerów, dobra kuchnia, dużo muzyki tradycyjnej i poznawanie instrumentów pasterskich oraz praktyka wspólnego śpiewania archaicznych tematów z Karpat. Warsztat poprowadzą: Michał Smetanka, Anna Nacher i Marek Styczyński. Jak zwykle na naszych warsztatach odwiedzą nas interesujący goście! Mamy jeszcze wolne miejsca i zachęcam do uczestniczenia, bo następna taka okazja będzie dopiero za rok!  Cieszymy się, że kilka osób wpisało celebrację Slnvratu w Karpatach do swojego stałego kalendarza wyjazdów i z pewnością będą bardzo pomocni w budowaniu tego istotnego i kryjącego wiele tajemnic obrzędu.

brutowcejaztraba

Reklamy

Złoty dzień (botaniczny)

Wiosna jest bardzo intensywnym czasem botanicznych eksploracji na wszelkich „frontach”. Poza stałym odkrywaniem nowych, interesujących gatunków w okolicy Biotopu Lechnica  np. pięknych koloni ciemierzycy zielonej Veratrum lobelianum, mam wiele okazji zawodowych do poszukiwań siedlisk i gatunków związanych z projektami czynnej ochrony zagrożonych roślin.

ciemierzycahavkaDzisiaj był ten złoty dzień, jeden z tych dni, które nagradzają nam wiele mniej spektakularnych dni i tygodni za biurkiem. Nie wchodząc głęboko w projekt ochrony czynnej jedynego w Polsce stanowiska pierwiosnki omączonej Primula farinosa , który realizujemy już czwarty rok, dzisiaj udało się zlokalizować interesujący obszar młaki na ew. stanowisko zastępcze dla tego gatunku. Od początku moich dociekań dotyczących warunków siedliskowych wydających się koniecznymi dla pierwiosnki omączonej, zwracałem uwagę na obecność tłustosza Pinguicula vulgaris. Na stanowiskach słowackich sprawa była dość prosta: jest tłustosz, to jest też nasza primula… W Polsce, a dokładnie w Beskidzie Sądeckim tylko na jednej znanej młace rośnie wiele tłustoszy… i tam też jest pierwiosnka omączona. Było jasne, że szukać należy podobnych młak z obecnością tłustosza, bo być może znajdziemy tam i różową primulkę (ciągle nie tracę nadziei, że jest jeszcze gdzieś poza znanym stanowiskiem), a jeżeli nie, to miejsce to będzie dobre dla przetestowania ewentualnej akcji ratowniczej gdyby coś złego stało się na znanym nam siedlisku. Przegląd młak w Beskidzie Sądeckim nie dawał rezultatów, aż do dzisiaj!

primula15Podczas terenowej lustracji udało się dzisiaj natrafić na młakę z tłustoszem i to w dużej (stosunkowo) ilości!

tlustoszsadeckiWracając z lustracji udało się „odwiedzić” piękny okaz pokrzyku wilczej-jagody Atropa belladonna, który obserwuję od wielu lat w rozmaitych okolicznościach i porach roku.

belladonnasadeckaPrzed drzwiami naszego biura w Starym Sączu, chętnie przystaję przy piękniejszą z każdym rokiem kłokoczką południową Staphyllea pinnata

klokoczkabiuroZłoty dzień pośród morza kłopotów i złudzeń w sieci… złoty dzień.

Nowe myślenie o pracy z roślinami

mywlechnicymonika

Nie ma co ukrywać, że ostatnie kilka tygodni naszą uwagę zaprząta kampania zbierania środków na PolakPotrafi.pl Pozostało jeszcze 18 dni do zakonczenia kampanii, mamy blisko 80 darczyńców, ale jeszcze nie mamy połowy założonej kwoty, chociaż jest blisko. Ten czas jest trudny, bo nasz stopień zaangażowania w Biotop Lechnica jest maksymalny, a każdy dzień przynosi weryfikację (nie tylko naszych) wyobrażeń i nadziei. Nie wchodząc głębiej w te doświadczenia, można jedynie stwierdzić, że nowe ogrodnictwo i praktyczne zastosowania etnobotaniki są niezwykle kształcące. 🙂 Jest jednak pewna część doświadczeń, które nadają się do upublicznienia, bo zawsze to już prawie 80 osób czyta ze zrozumieniem i sympatią! Chodzi o trudne do zdefiniowania (a nawet może niepotrzebnie definiowane?) bezpośrednie kontakty z roślinami i tworzonymi przez nie środowiskami – wielkimi jak lasy jodłowe i bukowe w pobliżu Lechnicy, albo maleńkimi jak skalne ogródki w Pieninach czy wysięki wody, zagłębienia terenu lub wypłaszczenia osuwiskowe w naszym Biotopie. Bezpośrednia obserwacja to jedno, a praca z tymi środowiskami lub roślinami to całkiem coś innego. Teorii lepiej nie wspominać, bo jest jak opanowanie ojczystego języka… blisko 40 milionów ludzi nim mówi, ale niestety w zbyt wielu wypadkach całkiem bez sensu. I tu następuje pewnego rodzaju bariera w wymianie doświadczenia… W ostatnim czasie posadziliśmy grubo ponad 200 drzew i kilkadziesiąt krzewów i z wielką uwagą obserwujemy ich dalsze losy. Podsumowałem ilość dni pobytu/pracy (bo nie było dnia w Lechnicy bez pracy) od 1 stycznia 2015 roku do ostatniej soboty i na trochę ponad 4 miesiące byliśmy i pracowaliśmy w Biotopie – 2 miesiące. Oznacza to, że w pozostałej połowie czasu zmieściliśmy naszą pracę zawodową, muzykę i nowe książki… To mam na myśli pisząc o „stopniu zaangażowania” w Biotop Lechnica. To konieczny wtręt aby dobrze opisać wspominaną wyżej barierę w wymianie doświadczenia. Bardzo trudno jest pisać/mówić o mocnym, osobistym doświadczeniu bez wspólnoty doznań, fascynacji i wiedzy. Pojawia się też pytanie (w wyniku doświadczenia z kampanią na rzecz BL) na ile to dzielenie się wiedzą, doświadczeniem, intuicjami i zachwytami ma sens w tak masowym medium jakim jest internet? Jest konkretne miejsce, niezbyt wiele dzieli nas od tego, aby w przyzwoitych warunkach działać na rzecz wypracowywania interesujących i szanujących otoczenie sposobów na życie… o.k. są niezbędne nazwy, to proszę: permakultura (ale i tu zwracam się do garstki, pocieszam się, że jest wśród niej Bill Mollison i Joe Hollis), etnobotanika czy szerzej etnobiologia (kolekcje i żywe kolekcje, fotogramy, procesy i kultura regionu), tradycyjna muzyka/instrumentyt i krajobrazy dźwiękowe, praktyki uważnego/pogłębionego słuchania, bezpośrednie obcowanie z roślinami i ich zespołami, praca z widokiem na góry bez szlaków turystycznych i ze szlakmi turystycznymi, kuchnia miejscowa i modyfikowana przez nas, biblioteka autorska, ławka pod stodołą… zimno/ciepło, deszcz/słońce, chlorofil na wszelkie sposoby, chmury jakich nikt dotąd nie widział, wilki, lisy, drozdy, kuny, ropuchy, żmija, salamndry… swobodny, ekstatyczny marsz. Tym wszystkim zainteresowało się już blisko 80 osób! 🙂

Jak to jest z nowym myśleniem w pracy z roślinami? Jest bardzo indywidulne i poparte realnymi spotkaniami/pracą. Jest skupione na doświadczeniu, a w drugiej kolejności na werbalizacji tego doświadczenia. Dzieje się w powolnym rytmie, ale także z wielką uwagą na jego puls/sekwencje, bo opóźnienie o dzień powoduje w naszej strefie opóźnienie obserwacji o rok… pory roku zmieniają się niepostrzeżenie. Zazwyczaj wiosna już jest lub jeszcze jej nie ma… nie widzi się momentu przejścia lub ukazuje się ono na mgnienie oka i jest trudne do odróżnienia od powidoku. Wymaga determinacji, maksymalnego zaangażowania i skupienia, co eliminuje zbiorowe fiesty i wyścigi. Wymaga zapomnienia co jest, a co nie jest „ekologiczne”… Mody odpadają, ogrodnictwo (nawet to „nowe”) jest z natury poza modą. Praca z roślinami napotyka na opory ze strony naszego nawykowego postrzegania i przekładania na znane/utarte schematy rozumienia świata. Ogrodnictwo jest bardzo podobne do kultywowania własnego świata muzyki.

Rośliny są wszędzie, wszystko nas z nimi łączy, mamy wspólny początek i trwamy obok siebie długi czas. Najprawdopodobniej odejdziemy z Planety – my ludzie – szybciej niż rośliny, one były tu także znacznie wcześniej niż my. Kryją więcej tajemnic niż bliski nam świat zwierząt, fascynują innością, niezależnością i żywotnością. Warto wszędzie i zawsze pracować z roślinami, w ogrodzie na skraju wsi i na dachu kamienicy w środku miasta.

Przed nami kilka dat zaplanowanych spotkań w Biotopie, przed nami 18 dni akcji wsparcia. Nie zmienię celu i formy, nie będę pisał o światowym pokoju, o roślinach mocy, zielonej rewolucji i zdrowej, bo dzikiej żywności… Zapraszam do przyłączenia się w realnym czasie, w realnej formie i bez złudzeń.

Fotografia Moniki pokazuje, że tak czy siak, damy radę!

Warsztaty, staże, spotkania – plan do połowy lipca!

firetree

Za nami znaczący warsztat jaki tradycyjnie organizujemy w pierwszy weekend maja. Szykują się następne okazje aby odwiedzić Pieniny, Zamagurze oraz Góry Lewockie i w rozmaity sposób studiować etnobotanikę tych regionów. Wiele osób pyta o terminy, bo zazwyczaj ten najbliższy nie pasuje… zaskoczę Was i podam trzy daty bardzooo interesujących spotkań od drugiej połowy maja do połowy lipca 2015 r.

Pracownia Edukacji Żywej ze Śląska organizuje z naszą pomocą warsztat w Pieninach i na Zamagurzu, a także w Biotopie Lechnica w dniach 22-24 maja (piątek-niedziela). Warsztat jest nakierowany na potrzeby edukatorów, ale program zadowoli także innych odbiorców. W razie zainteresowania proszę o kontakt z Pracownią Edukacji Żywej (Bogdan Ogrodnik, Maja Głowacka, pracownia jest na FB) lub na mój adres mailowy: marek.styczynski@gmail.com Istnieje możliwość zarezerwowania dobrych i tanich kwater, a część grupy wybrała biwak nad Dunajcem pod Trzema Koronami!

sonuscover1

Rośliny i rytuały: Noc Letniego Przesilenia w Górach Lewockich na Słowacji w niezależnym ośrodku Pod Skałą u Michala Smetanki http://www.smetankovo.sk Zgodnie z ustaleniami przyjmuję zgłoszenia polskich uczestników tego – już tradycyjnego w naszym kalendarzu – warsztatu! Astronomicznie TA Noc przypada na 21/22 czerwca, ale ze względów logistycznych i sugestii kilku już zgłoszonych uczestników będziemy celebrowali symbolicznie noc przed czyli 20/21 czerwca. Warsztat odbędzie się pomiędzy 19.06 a 21.06.2015. Istnieje możliwość przyjazdu we czwartek 18.06 i wyjazdu 22.06 czyli w poniedziałek, ale wymaga to wcześniejszego uzgodnienia! Program tego warsztatu jest kontynuacją zajęć z 2014 roku i ogłoszę go na początku przyszłego tygodnia na blogu. Przypominam tylko, że warsztat prowadzi Michal Smetanka, Marek Styczyński i Anna Nacher i poza etnobotaniką będzie sporo tradycyjnej muzyki i instrumentów karpackich!

mieszko5

10-12 lipca 2015 odbywa się 25 (!) Festiwal Europske L’udove Remeslo w Keżmarku – spotkanie, festiwal, targ, degustacje, zabawy, koncerty, rycerze i łucznicy…Od Biotopu Lechnica to troszkę ponad godzinę lokalnym autobusem… ELRo jest doskonałym miejscem aby zobaczyć całe bogactwo słowackiego (karpackiego, bo są goście z Rumunii, Węgier i Ukrainy) rzemiosła artystycznego, kuchni, ziół, instrumentów itd. itd. Jesteśmy fanami tego Festiwalu od 20 lat! Jest możliwość wspólnej wyprawy na ten Festiwal. Zainteresowanych prosimy o kontakt.

Poza tymi terminami mamy kilka grup stażowych, a pracy wystarczy dla wszystkich chętnych. Nie muszę chyba przypominać, że wszystkie środki, praca i wszelka pomoc jest skierowana na możliwie szybkie i dobre uruchomienie Biotopu Lechnica, tak, aby w 2016 roku miejsce to było stałym oparciem dla zainteresowanych etnobotaniką, permakulturą, relakasacją lasem, nagraniami terenowymi, muzyką niezależną, fotografią … 🙂 Sądzę, że warto w to wejść! Zachęcam i zapraszam!

mieszko4

Wiosenne warsztaty etnobotaniczne w Pieninach i na Zamagurzu – sprawozdanie!

czerklasztbukowy

Spotkanie sympatyków, praktyków i obserwatorów etnobotaniki jakie zorganizowaliśmy już pod szyldem Biotopu Lechnica w Czerwonym Klasztorze i Lechnicy, zakończyło się wczoraj około godziny 14-stej na pierwszym dziedzińcu Klasztoru. Nieomal cztery dni jakie spędziliśmy razem w Pieninach i na Zamagurzu były pełne interesujących doświadczeń i spotkań. Inaczej niż dotąd, główną bazą naszej grupy był sam Klasztor i doskonałe pokoje jakie tam zarezerwowaliśmy jeszcze w styczniu…

We czwartek, od południa do wieczora z wielu różnych stron i czasem odległych miejsc (Gdańsk, Lublin, Warszawa) nadciągali uczestnicy warsztatu. Skład grupy jest zawsze pewnego rodzaju zagadką i sporym wyzwaniem dla organizatora. Także tym razem uczestnicy okazali się być grupą różnorodną i pełną inicjatywy. W piątek weszliśmy na szczyt Korony (Trzy Korony) zielonym szlakiem ze Sromowców Dolnych i zeszliśmy do tej samej miejscowości (i kładki pieszej na Dunajcu) przez przełęcz Chwała Bogu ! 🙂 Poza klasycznymi zbiorowiskami roślinnymi (jaworzyna górska, buczyna, łąki pienińskie, skały i ściany skalne, zbiorowiska ciepłolubne) i typami krajobrazu (krajobraz Puszczy Karpackiej, Pieniński Pas Skałkowy, krajobrazy kulturowe) mieliśmy okazję doświadczyć, co oznacza nasilony ruch turystyczny… 🙂 Kolejka po bilety uprawniające do wejścia na tarasik widokowy na Koronie – 20 min plus drugie tyle stania w tej samej kolejce. Mimo doświadczeń z ruchem turystycznym (nie bardzo umiem zaliczyć do niego grup ludzi w dresach i sandałkach nie wypuszczających z dłoni, nawet na bardzo stromych podejściach, butelek lub kubków z piwem…) warto było ze względów botanicznych i etnobotanicznych wejść w Pieniny Centralne. Wiosna jest w tym rejonie opóźniona o około dwa tygodnie i to dało całkiem inne obserwacje bywalcom warsztatów z lat poprzednich. Ciemierzyca (wykład na temat upartego mylnego nazywania tej rośliny – ciemiężycą, był wysłuchany z zainteresowaniem) dopiero tworzyła skupienia na łąkach i brzegach lasu, a jednocześnie pośród niej zaobserwowaliśmy jeszcze kwitnące przebiśniegi… pośród żywców, pierwiosnek i zawilców (także żółtych). Oczywiście były paprocie – języczniki zwyczajne, wawrzynki i wiele innych gatunków roślin, ale także interesujące śluzowce i grzyby. Bardzo ciekawe było napotkanie kilku okazów czworolistu o… pięciu i trzech liściach! Jeszcze tego samego dnia po regionalnym, słowackim obiedzie w karczmie U Petrika we wsi Czerwony Klasztor i mimo zmęczenia, odwiedziliśmy stanowisko lulecznicy kraińskiej w przełomie Dunajca. Tym razem wszystkie rośliny były w pełni kwitnienia, a ilości kęp pokrywających całe stoki opadające do rzeki były imponujące i dla kilku botaników ekscytujące. Rozumiem Ich, bo i ja, mimo wielu już obserwacji tej populacji mam wiele przyjemności z odwiedzin u tych magicznych roślin. Intensywny dzień zakończył się całkiem rewelacyjnym wykładem i prezentacją Tomka Kozłowskiego (Warszawa), którego tematem była relacja etnobotanika z wiosennej wyprawy na Kretę. Mam nadzieję, że Tomek da się zaprosić do publikacji tego wystąpienia i pokazania na moim blogu fantastycznych fotografii… Już sam początek z fotografią znalezionej przez prelegenta mandragory wystarczyłby aby dzień uznać za udany…! 🙂

jodlybarwinek15

Sobota rozpoczęła się od wizyty w Biotopie Lechnica. Po zwiedzeniu naszej permakultury (czyli stałej budowy zrównoważonego ogrodu z naszymi domami) i symbolicznej godzinie pracy – siewy, sadzenia, wyciąganie gwoździ z belek odzyskanych ze starych budowli i innych drobnych pracach spotkaliśmy się w kuchni „dolnego domu” i dzięki spontanicznie utworzonej sekcji naleśnikowej ze spokojem i smakiem zapoznaliśmy się z paczką wypełnioną gojnikiem, dziką lawendą, karobem w wielu postaciach i innym smakowitym poczęstunkom jakie dla warsztatu nadesłała zaprzyjaźniona firma BAKRA z Gdańska. Degustacja mojej propozycji naparu z mieszanki tureckiej, czarnej herbaty z dodatkiem gojnika i dzikiej lawendy uznana została za bardzo dobrą… co mnie cieszy i uskrzydla! Mówiliśmy wiele o naszym projekcie zebrania środków na umożliwienie stworzenia ważnego, otwartego miejsca warsztatowego czyli tego co kryje się pod projektem Biotop Lechnica. Po bardzo miłym czasie w Biotopie poprowadziliśmy grupę na przełęcz nad wioską Havka. Początki tej zagubionej w górach wioski wiążą ją z Klasztorem Lechnickiem – powstała na miejscu folwarku klasztornego. Szlak wędrówki wytyczyliśmy z A. zimą i nadaje się on doskonale do praktykowania i wstępnych kroków w technice shinrin-yoku czyli relaksacji lasem. Pisałem już o tym na blogu i tylko zaznaczę, że teoria została omówiona jeszcze w Biotopie, aby w lesie jej „nie zagadać’. Mimo drobnego deszczu, nasza wyprawa w rejony lasów jodłowych spowitych w mgłę wydaje mi się znacząca. Wielką przyjemnością było spotkanie dwóch salamander, ślimaka – pomrowa fioletowego, ale także przepięknych i niezwykle regularnych rozet liściowych ostrożeni. Na podejściu do przełęczy prowadzącej do Havki podziwialiśmy wielkie ilości kwitnącego barwinka oraz liczne okazy przekwitłego już wilczego łyka. Głównym elementem krajobrazu po wyjściu z lasu były stoki gór pokryte kwitnącymi czyżniami. Czyżnie, środowiska stworzone przez tarninę z domieszką kaliny, dereni, dzikich jabloni i gruszy, a także głogów, są głównym elementem krajobrazowym otoczenia Biotopu Lechnica. Zauważyliśmy interesującą zmianę kolorystyczną; w zimie połacie czyżni były czarnymi plamami i wzorami na białych od śniegi stokach gór, a wiosną te same skupiska krzewów są białe od kwiatów na ciemnym, zielonym i brunatnym tle. Dzień zakończyliśmy wystąpieniem Andrzeja Chlebickiego na temat początków życia i krytycznego omówienia teorii Lynn Margulis. Po prelekcji i dyskusji, na zakończenie dnia wysłuchaliśmy bardzo interesującej, chociaż nieco odległej od tematu warsztatu, opowieści Damiana Rożynka o drodze od ceramiki do zaawansowanych rodzajów betonu w sztuce i budownictwie. Może w ten sposób nadrobiliśmy jakoś brak tematu budownictwa z gliny… ? 🙂

czyzniekwitnace15

Niedziela powitała nas pięknym słońcem i po ostatnim wspólnym śniadaniu część grupy, która nie wpadła na inne, bardzo atrakcyjne pomysły rozbijająde nasz warsztat na kilka grup operujących własnymi drogami po okolicy, zgodnie z zaproponowanym scenariuszem warsztatu wybrała się do Smerdzonki (część wioski Czerwony Klasztor z kompleksem rekreacyjnym) na kawę z widokiem na Pieniny i zaraz po niej na przełęcz Cyrla gdzie podziwialiśmy przełom Dunajca z „lotu ptaka” i ekscytujący widok na Tatry. Kwitnące tarniny, wiele roślin wiosennych i ptaki dodawały naszej wycieczce walorów, które powtórzą się dopiero za rok…

Zainspirowani shinrin-yoku poszukiwaliśmy subtelności w wiosennym, ulotnym krajobrazie i doskonale uchwyciła je Anna Nacher. Klasztor za firnaką z bukowych pączków, jedlina z barwinkiem, buczyna i las mieszany na Zamagurzu to niezwykłe obrazy, do których jeszcze nie raz powrócimy.

jodlylechnica