Earth First!

DSC_3086

Wczoraj zmarł Andrzej (Janusz) Korbel. To definitywny koniec ważnej epoki i pewne sprawy bez Niego zostaną spłycone, przeinaczone i zaprzepaszczone. Już widzę informacje nie dające prawdziwego obrazu inspiracji, życia i znaczenia Janusza dla tego co działo się w społecznym ruchu (nie tylko) na rzecz przyrody. Nie widzę w spisach książek Janusza (a właściwie Andrzeja) Jego podstawowej pracy pt. Architektura Żywa, nie widzę Jego Pracowni Architektury Żywej (przekształconej w 1989 roku w Pracownię na rzecz Wszystkich Istot, której formalnymi (jako stowarzyszenia) i z całegom serca nieformalnymi współtworzącymi byli m. innymi – Jacek Bożek (nie Grzegorz Bożek, przepraszam Grzegorz…) i Marek Styczyński. Pierwszy logotyp Pracowni został narysowany wg. pomysłu Janusza w Nowym Sączu przez naszego ówczesnego współpracownika, młodego architekta Marka Tarko… Ptak z tego logotypu… kto nie wie, to się już nie dowie, bo i Woodstock kojarzy się w Polsce zdecydowanie z czymś innym niż oryginał.

Nie czas na przytaczanie znanej mi z doświadczenia historii ruchu ekologi głębokiej w Polsce… ale postanowiłem ją opisać i opublikować w stosownej chwili. Nie zmieni to rzecz jasna ogólnej tendencji zamieniania autentyczności (trudnej czasem i chropowatej) na namiastki, może jednak znajdzie się ktoś, kto zechce poznać więcej niż jeden obraz tego co było? Może sięgnie do początków buddyzmu Zen w Polsce, do prof. Bogdanowskiego, do wysiłków Janusza aby zmienić myślenie architektów i planistów, do rozległych kontaktów Janusza…

Dlaczego obecni, młodzi „zieloni” grupują się wokół suto zastawionego politycznego stołu, a jednocześnie ciągle podtrzymuje się obraz „ekologa” jako długowłosego i nieco niedbale ubranego człowieka siedzącego na drzewie, skoro od dawna już obowiązuje luźny i elegancki styl wielkomiejski i niezwykle radykalne 🙂 czerwone usteczka?

Odpowiedź znalazłem we wstępie do Myśląc jak Góra, jednej z najważniejszych książek (a zarazem zaczynu ważnego nurtu w działaniach Janusza, który wyznaczały nazwiska jej autorów: John Seed, Joanna Macy, Pat Fleming, Arne Naess) dla praktykowania ekologii głębokiej  :

  • /…/ Wiemy z psychologii, że człowiek jest taki, jakie jest jego doświadczenie. Kiedy więc spojrzymy na dzisiejsze skutki postępowania człowieka, a szczególnie na te, które dotyczą nieustannej i wciąż postępującej zagłady Ziemi, musimy zadać sobie pytanie: jakiego doświadczenia brak dzisiejszemu człowiekowi, że postępuje tak lekkomyślnie? Dlaczego – jak powiedział kiedyś John Seed, dyrektor Centrum Informacyjnego Lasów Tropikalnych /…/ ludzie gotowi są poświęcić nawet swoje życie w obronie kraju, wyznawanej ideologii czy religii, a dziś gdy zagrożona jest w najwyższym stopniu biologiczna podstawa całego życia planety Ziemia, tak niewielu staje naprawdę w obronie życia? Częściową odpowiedzią na te pytania może być stwierdzenie, że człowiek oderwany od natury, pozbawiony więc doświadczeń płynących z kontaktu z przyrodą, nie jest w stanie jej w pełni zrozumieć, odczuć swojej z nią tożsamości, a w rezultacie traktuje ją mechanistycznie. Nasza, często deklarowana, miłość do przyrody jest w istocie tylko egoistyczną miłością samego siebie, swojego małego „ja”. Przecież człowiek, który naprawdę kocha, nie pragnie władać przedmiotem swoich uczuć, jest natomiast gotowy do dużych wyrzeczeń i zdeterminowanej obrony”. /…/
  • Współczesne społeczeństwo zrezygnowało z uczenia się od natury. /… /                                                                        Cytaty pochodzą z polskiego wydania tej książki, którą w 1992 roku wydało Wydawnictwo Pusty Obłok i pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że nie będę miał kłopotów z tytułu zaznaczonych na okładce praw…?

W późnych latach 80-siątych i przez całe 90. XX wieku bywałem w domu Janusza i Teresy w Bielsku Białej, rysunek Magi, córki Janusza, ozdabiał jedną z naszych płyt… W tamtych latach w pracowni Janusza zawsze leżał na stole, pośród wielu książek, czasopism i listów (list: kawałek papieru z ręcznie napisanym tekstem lub podpisanym ręcznie maszynopisem, który wkłada się do koperty i po opłaceniu na poczcie i wpisaniu adresu odbiorcy jest dostarczany adresatowi…) nowy, wyczekiwany numer amerykańskiego pisma Earth First! Później prowadziłem z Anną Nacher niezależny, osobno zarejestrowany w sądzie i samodzielnie się finansujący Nowosądecki Oddział Pracowni na rzecz Wszystkich Istot… O tym więcej w innym czasie, ale teraz,  dla wszystkich, dla których to co piszę jest tzw. „bajką o żelaznym wilku” … mam coś specjalnego. To film, który zmienił moje życie na zawsze, czy zmieni Wasze? Wątpię, bo to film o tych rozczochranych i naiwnych ekologach, co to się do drzew przywiązywali… każdy widzi (i czuje) co chce widzieć (i co pozwala sobie czuć!). Film ma już blisko 30 lat i warto go poznać aby lepiej zapamiętać, że nic nie dzieje się bez przyczyny… Nic z tego co się działo i dzieje, nie pojawia się samo z siebie, ale jest skutkiem tego co było i jednocześnie przyczyną tego co będzie… Film stary, metody obśmiane, środowisko naukowe mało wiarygodne, bo do kupienia za odpowiednią cenę, arogancja polityków jeszcze większa… po co oglądać taki film? Jeżeli jednak znajdziecie pół godziny, to proszę zróbcie to! Pierwszy raz ten film Johna Seeda oglądałem z Januszem, który prezentował go w Teatrze Stu w Krakowie. Pamiętam jak Janusz stał z boku okrągłej sceny Stu, zgasły światła i zobaczyliśmy czołówkę filmu… Dzisiaj muszę Wam go zaprezentować, przypomnieć, odkryć na nowo, objawić… Jestem to winny Januszowi.

Reklamy

Nad źródłami Havki

Stali czytelnicy etnobotanicznie.pl wiedzą, że ten rok prawie w całości poświęcamy Biotopowi Lechnica i pracujemy wytrwale przy remoncie, sprzątaniu i budowie nowych mikrośrodowisk i obiegów energii/zasobów. W budowie permakultury ważne są wszystkie strefy i nie zaniedbujemy także strefy dzikiej przyrody. Oczywiście jest dyskusyjne czy tereny wokół naszego Biotopu spełniają kryteria „dzikiej przyrody” w całości, ale kilka środowisk jest zbliżonych do naturalnych. Największe z ekosystemów jakie mamy wokół domów to lasy, czyżnie i łąki. O czyżniach (bogatych zakrzaczeniach zbudowanych na tarninie i głogach z wieloma domieszkami) już pisałem, o lasach kiedyś napiszę więcej, a dzisiaj wspomnę o łąkach… Sporo terenów odpowiada temu co określa się jako „łąkę pienińską”, wiele obszarów to pastwiska i łąki kośne, a są i mniejsze obszary specyficznych formacji tworzonych przez rośliny ciepło/sucholubne albo bardzo cenne młaki i tereny podmokłe. Od zawsze toczy się dyskusja czy kosić czy nie kosić, ostatnio też jak kosić…bo zapanowało przekonanie, że koszenie jest niezbędne. Jest to taka sobie prawda, czasem prawdziwa 🙂 a czasem nie.

lakidwieJak widać na fotce zrobionej wczoraj w pobliżu źródlisk potoku Havka (Zamagurze, Słowacja), koszenie niezbyt służy 🙂 dużym roślinom łąkowym, w tym ostrożeniowi głowaczowi (Cirsium eriophorum). Ten piękny ostrożeń (nie oset!) w Polsce liczony jest na stanowiska i cieszymy się z niezwykle licznego, które w jednym przypadku dochodzi aż 🙂 do 70 okazów… W opisywanym terenie jest kilka hektarów gęsto porośnięte tym gatunkiem z przerwą na wykoszoną łąkę. Na „moje oko” na tym terenie jest kilka tysięcy głowacza, a nie jest to jakiś specjalnie wyjątkowy obszar w tej okolicy.

macierzankaOczywiście poza głowaczem w ilości o jakiej marzą twórcy polskiej Czerwonej Księgi Karpat… na łące jest masa innych gatunków, które uchodzą za rzadkie. Jest tam w ilości kilkuset sztuk mieczyk dachówkowaty (Gladiolus imbricatus), macierzanka (Thymus sp.) i setka innych roślin, że o ciemierzycy zielonej (Veratrum lobelianum)  nie wspomnę. No i jak z tym koszeniem? Chodzi jedynie o to, czy chcemy mieć łąkę możliwie długo czy nam na tym niezbyt zależy? Bo łąki nie są trwałymi formacjami (poza wyjątkowymi obszarami i sytuacjami), jak wiele innych. Podlegają naturalnym zmianom i czyżnie prawdopodobnie są formacjami stworzonymi przez powracający las na terenach zamienionych kiedyś w łąki i pastwiska przez ludzi. Zatem twórcy permakultury (jako sposobu na gospodarowanie o cechach ogrodnictwa) mają rację mówiąc, że środowisko w krajach Zachodu (ale i wielu innych wzorujących się na Zachodzie) jest już tak przekształcone, że najwyższy czas na dwie rzeczy – odstąpienie od jakichkolwiek pomysłów na wchodzenie w skrawki dzikich obszarów i odważna, aktywna forma gospodarowania w kierunku stwarzania sztucznych ekosystemów o charakterzy stabilnych obiegów energii i materii.

W lesie wokół Biotopu (ale także i na naszym podwórku i to w strefie 0/1 czyli przy progu domów rosną piękne okazy dzięgla leśnego (Angelica sylvestris), który jest bliskim krewnym arcydzięgla. Niektóre okazy mają już teraz, w pierwszej fazie kwitnienia po 2 m wysokości!

dziegielesnyObok nich rosną pięknie owocujące o tej porze roku wawrzynki wilcze-łyko (Daphen mesereum)…

wilczelykoowocW samym Biotopie Lechnica też wiele zaskakujących znalezisk i obserwacji. Tuż przy kiełkującej fasoli znalazłem jaja jaszczurki zwinki (Lacerta agilis), co poświadcza, że da się tworzyć nowe grzędy, budować murki, pracować godzinami kilofem i nie wyrugować małych i pięknych jaszczurek! Wystarczy trochę uważności i współodczuwania, może też wiedzy i braku uprzedzeń wobec innych stworzeń.

jajazwinki

To jeszcze nic w porównaniu z odkryciem (dosłownie!) przepięknego okazu gniewosza plamistego (Coronella austriaca) w szerszej części pierwszego kamiennego murku jaki zbudowałem w marcu tego roku! Na drugi dzień po tym odkryciu dobudowałem gniewoszowi odcinek nowego murku tworzący wraz z wcześniej zbudowanym rodzaj szerokiego stanowiska dla tego węża. W Polsce gniewosz jest rzadkim gatunkiem i wprowadza się dla niego ochronę strefową, bo jest gatunkiem terytorialnym… jest więc szansa, że będzie u nas na stałe i o to się postaramy! Dużo jaszczurek (bo poza zwinkami jest w obrębie najbliższego domom otoczenia kilka padalców (Anguis fragilis) zapowiadało możliwość obecności gniewosza, ale trudno byłoby mi w to uwierzyć gdyby nie przypadkowe odkrycie.

Budowa nowych nisz ekologicznych i stanowisk dla wybranych do sadzenia roślin musi uwzględniać wszystkich obecnych na terenie, w którym i my chcemy żyć. Dlatego zbudowałem nowe murki i niewielkie grządki dające wiele możliwości współistnienia.

nowemiejscalipGospodarowanie, ochrona przyrody, żywność, lekarstwa, styl życia, wieś… te i inne określenia wymagają pilnej redefinicji. Czy wsią jest skupisko domów, z których wszyscy pracują gdzieś poza tym miejscem i nikt nie produkuje właściwie niczego dla innych, a często nawet dla siebie? Co jest żywnością, bo przecież nie nie jest nią znaczna większość towarów w sklepach „spożywczych”? Czym jest gospodarowanie, bo przecież nie wydzieraniem czego się da i niszczeniem wszystkiego poza produkowanym gatunkiem (to jest fabryka rolna czy coś w tym rodzaju)? Czym jest ochrona przyrody, bo przecież nie kompromisem z gospodarowniem wg.recepty jak wyżej? Co jest lekarstwem… i czy naprawdę wybieramy styl życia, czy tylko bajamy o miastach ogrodach i permakulturze rozumianej jako nowy, jeszcze ciepły (sic!) produkt dla handlujących interenetowymi mirażami… I na koniec fundamentalne pytanie – czym jest ekologiczne podejście do (wszystkiego), bo że sloganem handlowym to wiem już od dawna.

Gdyby wierzyć utartym schematom, to w kamieniach nie mogą urosnąć takie ziemniaki, a jednak… 🙂

ziemniakiwdloni