Valeriana officinalis (radix)

Kończy się sierpień i powoli wracam do pisania blogowych listów o roślinach. Mam kilka bardzo interesujących doswiadczeń, a w Biotopie przybyło nam kilka bardzo ciekawych istot… od wczoraj obserwuje przepiękną ćmę (ale lata także w dzień) o intrygującej nazwie: krasopani hera, dwa dni pod rząd odwiedzał nas (na pewnej wysokości rzecz jasna) klasyczny orzeł przedni, a po sporych opadach w moim ryżowym mini poletku pojawił się kumak górski! Mieliśmy ulewne deszcze, grad i wiele dni po 35-38 stopni C przez pół dnia… górska permakultura się całkiem dobrze wybroniła!

Wiele się dzieje w zielarstwie i ziołolecznictwie, a na FB wydaje się być już wielki ścisk i kolejne fantastyczne ziołowe odkrycia gonią kolejne fantastyczne odkrycia… dziesiątki zielarzy/zielarek spotyka się i rwie, kopie, wyciska i „odkrywa”… co za piękny świat nas czeka, tyle umiejętności, retort i specyfików. Wyszliśmy już nawet poza mydła! Ba, poza kremy na lanolinie! Nie wszystko też zalewa się spirytusem, chociaż ta ścieżka trzyma się mocno.

Pomyślałem, że może i ja coś Wam pokaże, ale tak klasycznie bardziej, powściągliwiej, uspokajająco i bez odkryć… Foty z Biotopu pokażą Wam najlepiej jak wiele pracy potrzeba do sprawnego pozyskania i wysuszenia korzeni kozłka lekarskiego Valeriana officinalis.

Ta roślina to pewnego rodzaju kanon i klasyka, obecnie lekko zapomniana w powodzi „nowinek” 🙂 a warta jest zainteresowania i stosowania w swoim życiu. Jak to bywa z dawno poznanymi roślinami, dobrze opisuje jej moce sama nazwa – valeriana jest od mocnego, twardego zdrowia. Opisy i zastosowania znajdziecie tam gdzie Wam łatwiej będzie czytać. Zielarstwo staje się bardzo ideologiczne w Polsce więc korzystajcie z własnych, ulubionych źrodeł, a to od guru zielarstwa wszelakiego, a to od guru dzikich roślin jadalnych, a to od tych co kiszą wszystko co wpadnie w rece, a to od słowiańskiej tożsamości … co komu w duszy gra, bo to bez znaczenia gdyż roślina pozostaje stale ta sama.

Powolutku uprawiałem (przez dwa lata) obok siebie kozłka „uogrodowionego” na tle wielu kęp dzikich kozłków jakie rosną w Biotopie, bo chcą, a ja im nie przeszkadzam. W jesieni zeszłego roku wykopałem kilka dzikich roślin w kilku miejscach Zamagurza i to dało mi do myślenia. w tym roku, po dwóch latach uprawy udokumentowałem zbiór korzeni w ogrodzie. Fot jest więcej i wiele ciekawych obserwacji i wniosków zostawiam do mojej nowej książki… także o walorach zapachowych kwiatów i korzeni… ale teraz cieszmy się kozłkiem i jego korzeniami czyli surowcem zielarskim – radix valeriana officinalis.

kozlekradixA

kozlekradicB.jpg

kozlekradixC.jpg

kozlekradixD.jpg

kozlekradixE.jpg

kozlekradix1

kozlekradix2

kozlekradix3

Reklamy

3 thoughts on “Valeriana officinalis (radix)

    • Dziękuje, będzie więcej tego rodzaju wpisów… Książka jest jeszcze w pisaniu, a Wydawcy
      się nie biją, więc prawdę mówiąc nie wiem. Chciałbym w tym roku skończyć pisanie i ilustrowanie, a w przyszłym doprowadzić do wydania?
      Pozdrawiam karpacko, marek styczyński

      • Dziękuje za informacje i trzymam kciuki za pomyślne pisanie, ilustrowanie i wydanie Twojej książki. Myślę, że Wydawcy powinni się bić i tego również życzę.
        Mam też prośbę, czy mógłbyś przesłać mi pdf książki o roli roślin inwazyjnych? Mój Mąż był na spotkaniu z Tobą i wspominał, że jest możliwość otrzymania takiej publikacji?
        Pozdrawiam serdecznie karpacko-bieszczadzko
        Ania Leginowicz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s