Jesienne (roślinne) przyjemności!

Bardzo mi miło pokazać Wam – całkowicie przedpremierowo – okładkę interesującej książki, która jest jeszcze w drukarni… Wszyscy zielarze/ wszystkie zielarki będą miały co czytać i nad czym się zastanawiać! Autorką powieści „W ciemność” jest czeska pisarka Anna Bolava, a książka ukaże się w Polsce dzięki naszemu ulubionemu Wydawnictwo Książkowe Klimaty http://www.ksiazkoweklimaty.pl Niczego nie zdradzam, ale sam przeczytałem w jeden wieczór… bo rzecz o zielarce i 10 ziołach, a wszystko raczej w klimacie mojego Manifestu RADYKALNY HERBALIZM !

BolavaCover

Z innych (roślinnych) przyjemności na jesień podaje ekscytujący, ramowy program otwartych spotkań w Księgarni/Kawiarni BONOBO w Krakowie. Jak przez ostatnie dwa sezony i tym razem spotykamy się raz w miesiącu, zaczynamy o 19.00 i prezentujemy rozmaite, pogłębione podejścia do pracy z roślinami – głównie z zakresu ETNOBOTANIKI i PERMAKULTURY. Sami zobaczcie!

Październik, 26.X.2017, godz. 19.00

Źródła nowych wizji ogrodów : od upraw nie-ludzkich do permakultury

Ryż w Karpatach albo : czwarty sezon w BIOTOPIE – relacja fotograficzna

Etnobotaniczny wypad do Kalabrii i na Sycylie – relacja fotograficzna

Listopad, 16.XI.2017, godz. 19.00

ZEN w permakulturze – zaniechanie, czas i intuicja w praktyce pracy z roślinami

Koło Czasu w permakulturze i pracy z roślinami wspierającymi

Relacja z wizyty w permakulturze górskiej Seppa Holzera (Piotr Siwek)

Grudzień, 14.XII.2017, godz. 19.00

ETNOBOTANIKA TUNDRY

Rośliny Samów i Inuitów / Ogród Botaniczny za kręgiem polarnym – relacja fotograficzna

Podajemy tematy główne, ale będzie sporo żywych roślin, pomocne wydawnictwa, pokazy, przepisy i porady, a także goście!

W grudniu poza spotkaniem, zaplanowaliśmy także w BONOBO  KONCERT muzyki symbiotycznej The Magic Carpathians / Karpaty Magiczne

02.XII.2017, SOBOTA, godz. 20.00

Anna Nacher i Marek Styczyński : Deep North

Zapraszam zainteresowanych!

Reklamy

Ryż w Karpatach!

ryz1

Permakultura nie jest dogmatyczna, a rośliny spoza bioregionalnego kanonu bywaja bardzo interesujące  🙂

Zmiany klimatyczne są faktem i dzieją się na naszych oczach, a znajomość z podstawowymi dla ludzi roślinami pokarmowymi powinna być – według mnie – oparta o coś więcej niż fotografie czy rysunki w atlasach i książkach. Od jakiegoś czasu myślę o kilku podstawowych i pierwotnych gatunkach zbóż. Przyglądałem się „etnobotanicznym okiem” takim podstawowym zbożom jak owies i jęczmień. Zobaczyłem, że jęczmień miał być kiedyś nazywany „ryżem niemieckim” ….

Dalej poszło już szybko i dzięki brawurowej akcji Nataszy i p. Marty (która zawodowo i hobbystycznie odwiedza Wietnam) dostałem kilka garści nasion ryżu „górskiego”. Pomyślałem, że zboże (ryż Oryza sativa należy do traw, nazywanych teraz wiechlinowate) uprawiane już 5 tys. lat przed naszą erą, o tak wielkim zasięgu i znaczeniu warto zobaczyć nie tylko na talerzu … Jedna trzecia ludności świata żywi się ryżem, a ciekawe jest, że ponad 90 procent zbiorów idzie na żywność dla ludzi, a nie na pasze dla zwierząt.

Ryż „górski” oznacza odmiany uprawne, które nie wymagają uprawy w wodzie, tak jak „padi” czyli ryż mokry. Zatem miałem kilka garści ryżu siewnego, odmiany „górskiej” z Wietnamu. Co więcej, także darczyńcy z Wietnamu czekali na rozwój wypadków … w dalekich i zimnych Karpatach. 🙂

Pierwsza klęska przyszła szybko, już na etapie prób uzyskania sadzonek. Było zimno i nasiona zaczęły się psuć… Szybka akcja przemywania, zmiany gleby i uwodnienia pomogły i po długim czasie coś zielonego zaczęło się pojawiać. Wszystko szło bardzo wolno przez zimne noce. Wreszcie sadzonki nadawały się do wysadzenia do gruntu. Nie chciałem niczym okrywać roślin, bo ryż w Karpatach nie miał być eksperymentem w akwarium… Przygotowałem mini poletko, rozebrałem murek aby od zachodu także zaglądało słońce i na kolanach posadziłem sadzonki. Bardzo zaskoczyły mnie same rośliny, bo małe, zielonkawo-żółte nie wydawały się zbytnio odporne, ale w dłoni czułem bardzo sztywne, mocne liście, a sadzonki doskonale sadziło się w mulistej glebie lekko zalanej wodą. Mimo tego, że odmiana górska nie wymaga „stania w wodzie” to w miesiącach, w których temperatura sięgała w dzień plus 36 stopni C, podlewałem uprawę regularnie odstana wodą 1-2 razy dziennie.

ryz2

Ryż ładnie przyrastał w lipcu i sierpniu, ale we wrześniu po pierwszej nocy o temp. 7 stopni C rośliny „stanęły” i jest tak do teraz. Nie pomogła też wielka ulewa z gradem i nawet ryż wyglądał kiepsko przykryty w całości przez wodę. Ubocznym efektem mini ryżowiska w Biotopie było pojawienie się kumaka górskiego (Bombina variegata), który zdecydowanie nie miał nic przeciwko tej uprawie.

ryz3

Czekam jeszcze na kwiaty… ale czy się doczekam?, bo nasion zapewne nie!

Mam wiele obserwacji i cały ten eksperyment nie jest zupełnie oderwany od tego co robimy w permakulturze Biotopu. Jeszcze o tym napisze. Moje foty (zestawił z bardzo wielu) Bogdan Kiwak. Dla sceptyków mam też informację, że w eksperymentalne uprawy ryżu dobrze udawało się np. w okolicach Wrocławia w Polsce, we Włoszech jest tak duża produkcja ryżu, że idzie na eksport, a ryż uprawia się także np. na Węgrzech… W Karpatach Zachodnich jest trudniej, ale… 🙂

 

 

 

We wrześniu o wrześni

Września pobrzeżna Myricaria germanica to naprawdę piękna i bardzo charakterystyczna roślina zaliczana do „półkrzewów” … chociaż dorasta do 2,5 m wysokości (znajdziecie najczęściej, że do 2 m, ale wierzcie mi, że bywa wyższa!).          Przy okazji mała dygresja, pisałem jakiś czas temu tekst o drzewach i przez kilka stron pokazywałem jak ich prawdziwy wygląd (w sensie: spotykany u osobników dzikich, w wieku dorosłym i w starości, a nie w dołach z zaprawioną nawozami ziemią i mających 5-15 lat) nie odpowiada aktualnej definicji drzewa i jego pop-kulturowego wyobrażenia wyniesionego z miast i zieleni urządzonej terenów turystycznych. Po tym wszystkim dostałem uwagi od recenzenta, który zacytował mi „naukową” definicję drzewa i zakwestionował moje wywody… czytał czy nie? Już nie tylko ludzie, ale i drzewa nie mieszczą się w definicjach i pewnie dlatego się je u nas tak masowo wycina. Polska znana jest bowiem powszechnie z ukochania nauki.                                                                 Za chwile zobaczycie te „półkrzewy”, ale warto jeszcze wspomnieć, że września jest bliskim krewniakiem tamaryszku i dawniej nosiła nazwę Tamarix germanica.        Roślina jest niezwykle ciekawa i ekologicznie plastyczna, ale nawet jej zdolności, które czynią z niej gatunek pionierski, nie uchroniły wrześni od masowej zagłady w naszym kraju (ale nie tylko w nim). Różne źródła podają, że występuje od południa Europy aż po Himalaje, w innych podaje się jeszcze Skandynawie (za kręgiem polarnym nigdy jej nie widziałem). Krzew ten rośnie na charakterystycznych nadbrzeżnych kamieńcach czystych, górskich rzek i w Polsce głównym areałem jej występowania są Karpaty. Nie jest długowieczna (żyje ok. 10 lat) i dobrze sobie radzi ze zmiennością koryta rzek górskich, a tam gdzie znajdzie dobre warunki jest jej setki, a nawet tysiące. To może teraz zobaczcie jak wygląda, a opis dodamy jeszcze dalej…

wrzesnia1

wrzesnia2

wrzesnia3

wrzesnia4

wrzesnia5

wrzesnia6

Foty pochodzą z dodatkowej, nie wykorzystywanej w pracy, puli dokumentacji jaką zrobiłem podczas sierpniowego rozpoznania terenowego. Zostało ono zainicjowane doniesieniem o niezwykle licznym stanowisku wrześni. Obecność dużej ilości wrześni pobrzeżnej wskazuje na chronione w UE siedlisko o nazwie: zarośla wrześni na kamieńcach i żwirowiskach górskich potoków ( Salici – Myricarietum – z przewagą wrześni) o specjalnym kodzie 3230. Tego typu stanowiska powinny być chronione jako mało liczne na obszarze UE i dające osłonę wielu innym organizmom, nie tylko roślinnym! Zobaczcie na kilku fotach z jak licznym stanowiskiem mamy do czynienia. Jest ono częścią koryta rzeki Kamienica Nawojowska  (źródlisko znajduje się w rejonie Krzyżówki pod Krynicą, a ujście do Dunajca w Nowym Sączu) na terenie granicznym Beskidu Sądeckiego.

wrzesnia7

wrzesnia10

wrzesnia12

wrzesnia11

Pisałem już, że września jest gatunkiem pionierskim, co oznacza, że w przypadku dobrych (dla niej) warunków siedliskowych, zasiedla szybko nowe połacie czystych i nowych żwirowisk. To zastanawiające jak te wielkie krzewy dają sobie radę na kamieńcach czyli piasku ze żwirem i otoczakami, bez zasobnej gleby, a za to z wielką ilością wody o zmiennej wysokości zalewania terenu! Wszelkie odkrycia żwirowisk powodują, że września (o ile nie jest mechanicznie zniszczona) szybko je opanowuje. Zobaczcie jak tu ekspansywnie wchodzą młode wrześnie i na jak sporym terenie.

wrzesnia15

wrzesnia14

wrzesnia13

Taka piękna roślina, której łanowe występowanie wielu z nas pamięta z dzieciństwa, zasługuje na ochronę, a kamieńce na zachowanie. Niemiecki tamaryszek (pod taką nazwą czasem znajdziecie wrześnię w literaturze i sieci) wraz z właściwym tamaryszkiem i podobnym do nich, ale nie spokrewnionym z nimi – saksaułem, to bardzo interesujące rośliny pionierskie o oryginalnym ulistnieniu, biologii, zastosowaniu i znaczeniu. Zaryzykuje tezę, że to września pobrzeżna z trzech wyżej wymienionych roślin, jest najmniej poznana i zapewne kryje jeszcze wiele tajemnic.

 

 

 

Trędowniki

Te interesujące rośliny mają/miały tak wiele zastosowań i opinii (także dyskusyjnych i to aktualnie!), że nadają się wspaniale do studiowania etnobotaniki. Wszystko zaczyna się już od samej nazwy – podobno od leczenia trądu (a raczej zdolności kojenia wszelkich podrażnień skórnych)… ale przecież nie trĘdu… do tego jest ich wiele gatunków na świecie (w Polsce generalnie jedynie trzy) i jeszcze spokrewnione są z takimi arystokratycznymi roślinami w kulturze jak dziewanny, albo z tak mało znanymi (w sensie wiedzy o nich, a nie rozpoznania) jak np. namulnik. Kto z Was wie coś o namulniku? 🙂

Do typowego dla naszej części świata (a trędowniki występują głównie w Europie i Azji, także w Ameryce Płn.) gatunku zalicza się trędownika bulwiastego Scrophularia nodosa. Jest znany kilku środowiskom przyrodników np. pszczelarzom (bo daje naprawdę dużo pożytków pszczelich !), ale też ziołoznawcom jako roślina lecznicza. Badacze ciem wiedzą, że z trędownikiem jest związana jeden z nocnych motyli poprzez bazę pokarmową i miejsce rozwoju.

Co do leczenia, to jest to główne pole do popisu dla badań etnobotanicznych – po pierwsze roślina trująca (ale poza tym stwierdzeniem niewiele więcej się doczytamy), po drugie leczono nią kiedyś specyficzną odmianę gruźlicy, po trzecie istnieje wiele podejść do leczniczego stosowania rośliny: najczęściej to liście lub ich przetwory, także w starszych opisach występują „kłącza”, a pojawia się czasem także zalecenie stosowania doustnego. Oby to nie było tak jak w przypadku żywokostu…

Jest oczywiście obecna i w tej grupie roślin kulturowa figura specjalnego, niezwykle pomocnego trędownika chińskiego / xuan shen – Scrophularia ningpoensis. W Europie wszelkie rośliny – nawet te same lub bardzo blisko spokrewnione w wydaniu chińskim  uchodzą za fantastyczne lekarstwa. To z tego gatunku wywodzi się (prawdopodobnie) pomysł na stosowanie suszonych korzeni i płynów/tinktur wytwarzanych na sproszkowanych korzeniach. Pewnie dotyczy to trędownika bulwiastego? Troche tracimy jednak na pewności, gdy dowiemy się, że w Chinach występuje 681 gatunków trędowników, w tym 415 endemicznych (czyli takich, które nie występują poza określonym obszarem, czasem niezbyt dużym, w pewnych warunkach także na obszarach rozproszonych).

Informacji jest sporo… Szukajcie, a znajdziecie! Do tego wszystkiego jest spór co do zapachu trędownika bulwiastego: czy to jest „niemiła woń” czy roślina wręcz śmierdzi? No i co z bliskimi krewnymi trędownika bulwiastego, gdybym Wam zacytował opisy dwóch z trzech gatunków z Polski, to są identyczne… a rośliny jednak inne.

Co w takiej sytuacji robić? Jak żyć z takim mętlikiem trędownikiem? 🙂 Pewnie najlepiej sprawdzić samemu. Zacząłem od uprawy, którą nazwałbym pół-dziką, bo raczej wspierałem rośliny, które licznie się pojawiały w różnych miejscach Biotopu niż sadziłem czy rozsiewałem. Trędownik okazał się bardzo piękną, ekologicznie ważną i mocną rośliną. To co się działo na kwiatach w lecie, to nie mieści się w kategorii – „budzi zainteresowanie pszczół”… to była masowa, nieprzerwana pszczela (wielu rozmaitych gatunków) celebracja kwiatów trędownika. Na koniec jeszcze jeden problem, co z bulwami… jakiekolwiek i gdziekolwiek miały by one być?

Po fotografiach jakie zrobiłem w ogrodzie zorientujecie się, że na liściach jednak nie poprzestałem.

tradownik1

tradownik2

tradownik3

tradownik4

tradownik5