Wężydło z Sycylii

wezydlo1Są takie rośliny, które intrygują i zadziwiają swoją formą, miejscem występowania i powodują, że myślimy o nich jak o depozytariuszach trudnej do sprecyzowania tajemnicy. Z pewnością jest tak w przypadku wężydła z rodziny obrazkowatych, które jest bliskie tajemniczej Voodoo Lily Dracunculus vulgaris z Bałkanów, jest od tamtej rośliny znacznie mniejsze.

Na stromych stokach spieczonych słońcem gór na Sycylii wyrasta z ziemi wężydło i jest to miejscowa odmiana o łacińskiej nazwie Biarum tenuifolium subsp. abbreviatum. Roślina ta i jej wielu krewniaków wchodzi w skład unikalnego zbiorowiska roślinności twardolistnej. Zbiorowiska tego typu można odnaleźć jedynie w pięciu obszarach na świecie: śródziemnomorskim, w części Australii, na południu Afryki (tam nazywa się fynbos i bywa rozpatrywany oddzielnie) oraz w części Chile w formacji mattoral i w części Kaliforni. W jakimś, dość pokrętnym (a jednak!) sensie, wężydło przypomina mi biologią naszego zimowita, bo wszystko co najistotniejsze skrywa pod ziemią.

W strefie śródziemnomorskiej jesień jest całkiem dobrą porą roku dla poszukiwań botanicznych i wężydło, jej bliscy krewni – obrazki włoskiej Arum italicum, psianka Linneusza Solanum sodomeum, a także Ona – mandragora jesienna Mandragora autumnalis jest w pełni rozwoju lub owocowania jesienią. Więcej o botanice Sycylii znajdziecie w relacji (2 części) jaką znajdziecie z wyprawy w 2015 roku: https://etnobotanicznie.pl/2015/10/18/sycylia-druga-czesc-etnobotanicznego-sprawozdania/ Dlatego też będę przez jakiś czas publikował krótkie posty o interesujących roślinach jakie w 2017 udało się spotkać na nieco dłuższym szlaku od poludniowej części Kalabrii do południowej części Sycylii.

wezydlo3

wezydlo4

wezydlo6

                                              

Reklamy

Liście na Wiatr!

LISCIEnaWIATRkolor:net

Zbliża się pierwsze, jesienne spotkanie z cyklu Etnobotanika praktyczna jakie już drugi rok udaje się organizować w księgarni/kawiarni Bo-No-Bo przy Małym Rynku w Krakowie. Spotkanie jest osobno anonsowane i dlatego tylko przypomnę, że najbliższe (26.X.2017) ma trzy główne tematy: prawzory ogrodów, relacja z etnobotanicznych spacerów w Kalabrii i Sycylii, podsumowanie 4-go sezonu w Biotopie Lechnica. Pewnie coś jeszcze się pojawi do tego czasu…

W Biotopie zaczynamy realizować projekty, które pokazują zapomniane ryty związane wprost z roślinami, albo też pokazujące mentalne podstawy otwierania się na żywe otoczenie. Jest już gotowy zapis filmowy krótkiego rytuału, który ma dla mnie dwa główne źródła. Pierwsze z nich, to stara praktyka azjatyckiego szamanizmu (Azja wschodnia i centralna) znana pod symbolicznym wzorem „konia wiatru”- alegorii ludzkiego ducha. Jest ona zazwyczaj utożsamiana z tybetańską praktyką lungta. Nie wdając się w szczegóły (co koresponduje z charakterem czynności nazywanych rytualnymi) jest dobrowróżbną celebracją życzenia powodzenia dla wszystkich istot. Niewielkie, papierowe odbitki z drewnianych matryc, przedstawiające symbolicznego „konia wiatru” bywają rozrzucane ze szczytów i grani górskich aby wraz z wiatrem dotarły do wszystkich (wędrowców) i przyniosły im powodzenie. W tej tradycji znane są powszechniej flagi modlitewne, młynki i młyny modlitewne, które wprawia w ruch/modlitewne przesłanie wiatr, woda, ludzie. Słyszałem wielokrotnie kpiny z flag modlitewnych „że to dla leniwych, bo wiatr ma ich wyręczać”… ale to nieporozumienie, a czasem zła wola, bo dobra współpraca z tak potężnymi siłami jak górskie wiatry nie jest wcale śmieszna i świadczy o mocnym przekonaniu o potrzebie współdziałania z Naturą.

W tradycji celtyckiej istnieje praktyka celebracji wiatru i pojęcie Anam Cara. W języku gaelickim  oznacza ono duchowego przyjaciela, nauczyciela, przewodnika duchowego. Celebracji wiatru z pomocą/ w duchu Anan Cara, dokonuje się z pomocą wysuszonych liści bzu czarnego zebranych o określonej porze wiosną i rzucanych w jesieni z miejsc wyniesionych i znaczących w miejscowej topografii.

Dzięki moim cierpliwym i utalentowanym współpracownikom, we wrześniu tego roku powstał zapis dobrowróżbnej celebracji na stokach Szpicy w otoczeniu Pienin i gór Zamagurza. Zapis filmowy wykonał Marcin Sarota i pokażemy go 24 listopada podczas wernisażu wystawy fotograficznej (plon dwóch Fotograficznych Akcji Górskich w 2016 i 2017 roku) w Krakowie (będę jeszcze osobno informował o zapowiadającej się bardzo ciekawie wystawie), a tu w ramach zapowiedzi ujawniam dwie wersje zapisu fotograficznego jaki przygotował Bogdan Kiwak. Muszę zaznaczyć, że w serii tego rodzaju akcji nie staram się zupełnie o ich odtworzeniowy charakter w sensie stylizacji kroju spodni, długości brody czy wiernego oddania łapci z łyka … skupiam się na intencji i organizcznej podstawie.

W przygotowaniu mamy drugi film o rodzajach ludzkiej aktywności … ten w części organicznej bazuje na jednej z najpiękniejszych górskich rzek – Białce Tatrzańskiej w jej magicznym miejscu przełomu pod Krompachami. Być może uda się także i ten film pokazać w trakcie wspomnianego wernisażu.

LISCIEnaWIATR czar:net