Manna z … jesionów!

MannaPalermo1

Tegoroczny wypad do Kalabrii i na Sycylie, opisany już we wpisie: https://etnobotanicznie.pl/2017/10/22/mandragora-trip-sicily-2017/, a także : https://etnobotanicznie.pl/2017/10/12/wezydlo-z-sycylii/ miał, poza kolejnym spotkaniem z mandragorami jesiennymi, drugi cel etnobotaniczny. Była nim manna i całe zjawisko przywracania do (nowego) życia starych praktyk związanych z dobroczynnym oddziaływaniem drzew. Chodzi w tym wypadku o jesiona mannowego i tradycyjne metody pozyskiwania tzw. manny oraz odkrywanie nowych zastosowań dla tej niezwykle interesującej substancji.

Poza częścią techniczną i odtwarzaniem tradycji w nowej sytuacji kulturowej (a co za tym idzie także rynkowej) jest też bardzo subtelna część tej niezwykłej opowieści, która wprawnego etnobotanika powinna zainteresować najbardziej. Jest nią unikalny splot mikroklimatu miejscowego, obecności gatunków dających pożytek w postaci manny i przechowania wiedzy o jej pozyskiwaniu i wykorzystywaniu. Ten subtelny splot okoliczności ekologicznych i kulturowych jest zazwyczaj niewidoczny dla szerszego grona zainteresowanych, a nawet nieco maskowany w razie pojawienia się dużego popytu, który zaspakajany jest stopniowo w mniej wyrafinowany sposób.

Mannapalermo2

Mannapalermo3

Przypomina mi się nasza własna historia pozyskiwania wydzieliny sosny zwyczajnej (ale także bardzo poszukiwane pożytki sosny limby) zwanych potocznie żywicą. W prehistorii żywice były pozyskiwane z naturalnych wycieków uszkodzonych drzew (spowodowanych działaniem wiatru, piorunów, dzikich zwierząt), później inicjowano wypływ żywicy przez nacinanie drzew, a wraz z rosnącym popytem pojawiły się bardzo intensywne i częściowo zmechanizowane metody żywicowania sosny, doprowadzające do obumierania tak potraktowanych drzew. Pojawiła się krytyka tej metody, ale popyt nie malał i stworzono całkiem inne sposoby pozyskiwania substancji uchodzących za żywicę w postaci przeróbki drewna i syntez chemicznych, a żywicowania drzew zabroniono. Ten zakaz jest typowym efektem nieporozumienia – najpierw zniekształca się starą praktykę i czyni z niej wyniszczający przemysł, a kiedy staje się dla handlu zbędna, a wizerunkowo szkodzi … zakazuje się wszelkich praktyk tego rodzaju, nawet bardzo starych i prowadzonych w odmienny sposób. Niepostrzeżenie zabija się ewentualną konkurencję, która być może miałaby do zaoferowania coś naprawdę dobrej jakości i wyjątkowego… ale czy nie o to zawsze chodzi? Pytanie czy przemysłowa „żywica” destylowana wprost z drewna lub sztucznie stworzona według najbardziej ekonomicznej receptury, jest tą samą żywicą jaka powoli wypływa ze starej sosny po rozmaitej maści zranieniach lub wprawnych nacięciach? Odpowiedź jest oczywista, ale ponieważ dotyczy cennego i olbrzymiego rynku namiastek naturalnych sustancji sprzedawanych pod fałszywymi nazwami, to opracowano całe strategie potwierdzania jakości produktów nowoczesnej, komercyjnej chemii. Szkoda czasu na tego rodzaju polemiki.

mannagosc

Manna, wydzielina drzewna jesiona mannowego Fraxinus ornus (ale też z jesiona wąskolistnego F. angustifolia) bywa często podawana na Sycylii jako specjalność regionu gór Madonia. Góry te objęto przepisami tworzącymi tzw. park regionalny, co odpowiada w pewnej mierze polskiej praktyce parków krajobrazowych. Manna to dość gęsta wydzielina jesiona, która szybko zestala się w formie długich, czasem ponad metrowych, wiszących nacieków lub zestalonych wypływów ściekający po pniu, twory te przypominające kolorem i formą nacieki skalne z jaskiń. Nazwy antyczne w penej mierze odpowiadają wyglądowi sycylijskiej manny: Miele di Rugiada, Secrezione della Stelle.W wikipedii polskiej wydzielinę określa się jako „ziarenka”, co jest biblijną kalką wprowadzającą jedynie zamieszanie. Na Sycylii obowiązuje prawna definicja manny i manna z jesionów – manna di fraxinus – nie może być mylona czy mieszana z mitycznymi tworami o tej samej nazwie. Na Sycylii manna to manna jesionowa i basta.

Mannaglutki

Wielkie zasługi dla powrotu do starych technik pozyskiwania i zastosowania manny na Sycylii ma niestrudzony badacz, ogrodnik (czy leśnik?) i propagator – Giulio Geraldi. Jego sanktuarium mannowym są okolice miejscowości Castelbuono w Górach Madonia, a nazwa surowca to „manna madonita”. Dla zachowania prawdziwej praktyki slow przy zwiększającym się zapotrzebowaniu na kosmetyki i lekarstwa z manny, zawiązano konsorcjum, którego stronami są – park Madonia, producenci, sprzedawcy i promotorzy produktów z tego regionu. Manna jest zręcznie (ale czy skutecznie?) broniona przed staniem się jedynie poszukiwanym wytworem roślinnym, który dzisiaj łatwo skopiować chemicznie (nie dbając zbytnio o szczegóły) i jak obserwuję z nadzieją, staje się pewnego rodzaju etnobotaniczną atrakcją jako całość zjawiska o nazwie „manna”. Poniżej pokazuję trzy kolejne fotografie z Castelbuono z naszego rekonesansu w 2015 roku.

DSC_5458

DSC_5466

Wieloletnia praca przynosi efekty, bo kiedy wizytowaliśmy Castelbuono trzy lata temu, to głównym miejscem sprzedaży kilku produktów z manny był stolik ustawiony na placu w pobliżu zabytkowego kościoła, na szlaku licznych tam grup wycieczkowych (fota poniżej). W jesieni tego roku zaopatrywaliśmy się już w produkty z manny i inforamcje o niej w specjalistycznym sklepie Manna (adres FB tego sklepu jest dobrze widoczny na jednej z górnych fotek) w Palermo, usytuowanym na tyłach Cattedrale di Palermo. Poza tym, wiele sklepów (w tym z kosmetykami naturalnymi) poza Palermo (np. w Cefalu, Taorminie) ma już kremy, mydełka i inne kosmetyki, a nawet porcje czystej manny do stosowania ziołoleczniczego. Koszty tego rodzaju porcji to na miejscu na Sycylii : 7 euro za paczuszkę 20 gramową i 12 euro za 40 gramowe opakowanie. Paczuszki są na zamieszczonych wyżej fotkach.

DSC_5471

Manna bywa produkowana w innych miejscach na Sycylii (np. okolice Palermo), a Kalabria uchodzi za obszar gdzie zachowały się (jeszcze czy „do niedawna”?) stare „sady” jesionowe, to jednak w górach Madonia przypomniano o tym bardzo intrygującym pożytku z drzew.

Ciekawą wiadomością może się okazać to, że jesion mannowy osiąga na swej północnej granicy zasięgu w Europie tereny południowej Słowacji (gdzie go niejednokrotnie fotografowałem), a rośnie dość dobrze w wielu krajach jako drzewo ozdobne, które jest także sadzone w Polsce. Tu powraca wątek z subtelnym splotem okoliczności jakie dały nam sycylijską mannę … unikalne warunki nie są do uzyskania w naszych szerokosciach geograficznych.

Co takiego jest w mannie, że powstała z popiołów (nowoczesności) w dalekich od „centrów” górach i zaczyna być w centrum zainteresowania wielu badaczy i sektora kosmetologicznego i medycznego? Skład % podany w opisie naturalnych, zestalonych wycieków z jesiona mannowego wygląda następująco: substancje specyficzne dla manny (Mannite – 45,15 / Mannotetrosio – 16,08 / Mannotrosio – 13,49), a także: cukry (Fruttosio – 5,26 / Glucosio – 3,28) i Solfati – 0,53, Cloruri – 0,14, Ceneri – 3,07, Umidita – 7,53 , a poza tym zawiera minerały: Cromo – 0,076, Manganese – 0,240, Rame – 0,507, Zinco – 1,026, Magnesio – 0,094, Stagno – 0,011, Piombo – 0,136, Potassio – 0,827 oraz Calcio – 0,219 (podałem za źrodłem włoskim bez tłumaczenia, ale nie jest trudne).

Manna jest stosowana leczniczo jako specyfik: antywirusowy, antyoksydant, środek odrobaczający, pobudzający laktację, łagodny środek przeczyszczający, przeciwdziałający niszczącemu działaniu słońca na skórę (ma wiele dobrych dla skóry oddziaływań, które opisuje się słowem „odmładzanie”), podnosi sprawność układu odpornościowego, przeciwbakteryjny, przeciwzapalny, odżywczy, słodzący, korygujący smak (polepszający lub wzmacniający smak), a także substancja o działaniu toniku zbliżonego do produktów z witani (ashwagandhy). Nie jest bagatelne, to skąd pochodzi ten surowiec i muszę z zadrością potwierdzić czystość środowiska źródłowego dla manny. W Polsce już nie ma takich regionów, a zaczynają ubywać nawet i niewielkie enklawy i miejsca.

Mannapalermo4

O mannie jeszcze pewnie napisze, bo pracuje nad rozmową z sycylisjkim producentem i „odkrywcą” manny, a także zaprzyjaźniona firma zielarska BAKRA wyraziła wstępne zainteresowanie sprowadzeniem manny i jej przetworów do Polski. Obecnie produkty mannowe trafiają się w sklepach sprowadzających produkty z Sycylii, ale nam chodzi (jak w przypadku gojnika) o nieco inne, długofalowe i twórcze podejście do manny w stylu dobrze pojętego SLOW. Proszę zaintrygowanych manną o ew. kontakt w celu stworzenia sieci osób zainteresowanych produktami kosmetycznymi i leczniczymi z jesiona mannowego, ale także poznaniem kompleksu etnobotanicznego na Sycylii.

Reklamy

Torfowiska – tundra pod Tatrami

Staram się pokazywać, że skuteczna ochrona gatunkowa roślin polega na ochronie siedlisk… i jest kilka takich siedlisk, które są tego wzorcowym przykładem. Do tej grupy należą torfowiska. Mamy ich sporo odmian i łączą się nierozerwalnie z siedliskami o zbiorowej nazwie: wody słodkie, więc nic dziwnego, że opracowano je w ramach serii Poradniki ochrony siedlisk i gatunków Natura 2000 jako osobny tom (tom2.) pt. Wody słodkie i torfowiska. Jedno z najciekawszych i najbardziej czułych na zmiany środowiska siedlisk z tej grupy opisywałem na blogu, skupiając się na głównym gatunku jakim jest tam września https://etnobotanicznie.pl/2017/09/07/we-wrzesniu-o-wrzesni/, a siedlisko zostało nazwane: zarośla wrześni na kamieńcach i żwirowiskach górskich potoków.

Torfowisk mamy sporo i podzielono je na siedem głównych typów. Zawodowo zajmuję się od kilkunastu lat bardzo ciekawym siedliskiem o nazwie: górskie i nizinne torfowiska zasadowe o charakterze młak, turzycowisk i mechowisk. Tak długie zajmowanie się głównie jedną młaką o pow. około pół hektara dało mi wiele doświadczenia, a główne jest takie, że jest to tak bogate zbiorowisko, że nawet przy wielkim zainteresowaniu wielu doskonałych botaników i regularnym badaniom, dopiero po blisko dziesięciu latach intensywnych obserwacji udało się uzyskać (prawdopodobnie) pełną listę chronionych i cennych roślin jakie na tej młace występują. Mówiąc wprost : dopiero od roku nie przybywa nowych gatunków na tej liście… Ten aspekt botanicznej praktyki znają jedynie ci, którzy z racji zawodu lub dociekliwości (najlepiej jedno i drugie) odwiedzają latami te same obszary. Eksperci od efektownych, ale powierzchownych analiz florystycznych, zazwyczaj nie docierają do prawdziwego zestawu roślin i dlatego analizując tego typu opracowania mam wrażenie wielkiej nudy płynącej z przewidywalności zestawu podanych gatunków.

torfTatry

Wybraliśmy się na spacer po jednym z nie tak licznych obszarów należących do siedlisk określanych jako: karpackie torfowiska wysokie, a my weszliśmy na nie od strony Czarnego Dunajca. Najciekawszy (podczas tej wycieczki) był obszar za czynną kopalnią torfu (!). Torfowiska podhalańskie już nie są z wyglądu naturalnie „wysokie” gdyż eksploatowano na nich dość intensywnie torf w sposób wymagający budowy linii kolei wąskotorowej…

torftory

 

Mimo to, natknęliśmy się na miejsca i obszary żywcem jak z naszych wypraw w tundrę za krąg polarny… mimo, że tamte torfowiska mają nieco odmienną budowę. Klasyczny zestaw gatunków z tego obszaru to: moja ulubiona łochynia Vaccinium uliginosum, bażyna Empetrum nigrum, bagno Ledum palustre, wełnianki Eriophorum sp., turzyc Carex sp., brusznicy Vaccnium vitis-idea, torfowcami Sphagnum…

torfSosny

torfbagno

torfbrz3

torfloch:bagno:brusz

torfcarexhills

torfowoceloch1

torflochynia1

Tu widać krzew borowki bagiennej (łochyni) jak broni się i trwa pomimo zmian w otoczeniu, powyżej owoce łochynii ciągle są dostępne…

torfmechtorf

Osobnym i bardzo interesującym tematem jest etnobotaniczny aspekt użytkowania wielkich Puścizn (tak brzmi nazwa lokalna obszaru torfowisk pod Tatrami i ma już w sobie etnobotaniczną informację). Na kilku poniższych fotkach zobaczycie część torfowisk użytkowanych rolniczo w formie długich i wąskich pasków łąk i pastwisk. Towarzyszą im sporej powierzchni miedze z zachowaną roślinnością pierwotną. Nie jestem pewny, czy takie zagospodarowanie części wielkich torfowisk jest jednoznacznie szkodliwe dla całości (co jest pewne w przypadku kopalni torfu i urządzeń jakie jej towarzyszą: nasypów, wyrobisk, składowisk, torów i dróg plus bezpowrotne ubywanie masy torfu idącego do ogrodnictwa i na opał, tak: kiedyś opał z suchego torfu był głównym „produktem” wychodzącym z tego obszaru!). Dla okolicznych mieszkańców, torfowiska i miedze pomiędzy pastwiskami i łąkami były miejscem gdzie zbierało się brusznice. Mam pewne źródło informacji w tym zakresie… Brusznice były i są nadal. Dzisiaj także można je zbierać…

torfpastwisko

torfmiedza

torfbaciTatr

torfAniabrusz

Ta relacja jest jedynie poruszeniem tematu torfowisk, będziemy tam wracali, a z pewnością też poprowadzę na tych „tundrowych” obszarach zajęcia terenowe podczas jednego z warsztatów etnobotanicznych w 2018 roku!

Dziękujemy Tomkowi B. za towarzystwo i transport z Biotopu Lechnica! 🙂