Na tropie ephedry cz.1

Bardzo trudno wrócić do regularnego pisania, po dwóch miesiącach zajmowania się permakulturą górską w Biotopie Lechnica. Próbowałem sobie odpowiedzieć na pytanie: dlaczego to takie trudne, skoro fantastycznych spotkań z roślinami, obserwacji i sukcesów w uprawie wielu roślin było przez ten czas tak wiele?! Po zastanowieniu, widzę dwa główne powody. Pierwszy z nich to czas, rozumiany jako tajemniczy wymiar życia i podstawa prawdziwej pracy z roślinami. Codzienność naturalnego ogrodu i rytm jaki się pojawia po kilku dniach „odwyku” od miasta, jest tak zasadniczo różna od życia w silnym strumieniu wypełnionym ludźmi i ich sprawami, emocjami i niekończącymi się nigdy oczekiwaniami i ocenami, że zanika potrzeba szybkiego i regularnego dzielenia się obrazkami/migawkami z życia/pracy. To naprowadziło mnie na trop istotnych powodów tak intensywnego blogowania w zimowym, miejskim czasie. Pisanie jest w tych okresach najwyraźniej namiastką bliskich kontaktów z Naturą, silnego związku z roślinami i organicznym krajobrazem, pewnie też chwilą ciszy w zgiełku tworzonym przez rozedrganych ludzi bez chwili przerwy. To silne, bardzo osobiste doświadczenie czasu wzbogacone niezwykle przez doświadczenia artysty Tehching’a Hsieh, który w swoich performensach dotyka samego sedna czasu (podziękowania dla Marta Shefter Gallery w Krakowie, za przypomnienie tego artysty i umożliwienie wysłuchania Jego autorskiego omówienia dokumentacji z okresu Thirteen Year Plan pod koniec maja 2016 r.) jest najważniejszym doświadczeniem wiosny/lata tego roku.

Wiele pilnych robót remontowych i pracy z uprawami pomidorów, cukini, dyń, groszku, fasoli i kilku ziół leczniczych, a także zestawem interesujących roślin w rodzaju ephedra i innych, równie mitycznych, a pochodzących z daleka (chociaż jak się okazało nie aż tak z daleka…) wcale nie skłaniały do wypadów dłuższych niż kilka godzin i dalszych niż zagubione w lasach wioski Zamagurza…

Pomogły ustalenia dotyczące naszej muzycznej ścieżki i koncertu w At Home Gallery w Szamorinie, niewielkiej miejscowość oddalonej od Bratysławy zaledwie kilkanaście kilometrów. Rzut oka na mapy i listę miejsc „do odwiedzenia – koniecznie!” podyktował nam wcześniejszy wyjazd w kierunku Szamorina.Celem głównym tego kilkudniowego wypadu było odnalezienie jedynego na Slowacji i najdalej na północ wysuniętego obszaru występowania mitycznej rośliny o nazwie efedra (Ephedra sp.) lub w polskiej wersji – przęśl. Zawartość efedryny i innych czynnych substancji oraz specjalne traktowanie w Azji (w Chinach jest lekarstwem od 5 tys. lat…, w Indiach jest jedną z roślin jakie wskazuje się jako składnik Somy czyli tzw. napoju bogów…) powoduje, że bliskie i naturalne jej występowanie działa na wyobraźnię i snucie planów małej ekspedycji…🙂

Pominę pierwszy etap, czyli przejazd przez rewelacyjną Murańską Planinę (rośnie tam endemit tych gór – wawrzynek murański), bo wrócimy tam szybko i opis pewnie znajdzie się na blogu, a tu pokaże tylko intrygującego wspomnianego wawrzynka – po słowacku: lykovca muranskeho! Fotografie otrzymałem od ich autora Jaroslava Kostal, przy okazji zbierania materiału do pewnej publikacji – wielkie dzięki raz jeszcze!!!

wawrzynekmura2

wawrzynekmuran1

Właściwą relację muszę zacząć od dłuższego przystanku w pobliżu interesującego obszaru zwanego Kowaczowskimi Kopcami (Kovacovske Kopce). Jest to szereg wzgórz o wys. 388 m n.p.m. (poziom Dunaju w rejonie ujścia ujścia Ipeli to 107 m n.p.m.), które opadają stromymi ścianami skalnymi w kierunku Dunaju. Część tego obszaru o powierzchni szacowanej na ok. 20 km 2 objęta jest ochroną rezerwatową jako unikalny „lasostep” o charakterze pannońskim. Moja fascynacja tym obszarem najbardziej południowej przyrody Słowacji jest bardzo stara i liczy sobie około 40 lat! Kowaczowskie Kopce oglądaliśmy z bliska i z daleka wiele razy, ale tego lata postanowiłem poświęcić im osobny dzień mocnej penetracji terenowej. Zestaw gatunków jaki znałem z wielu publikacji i z pobieżnej autopsji wprawia mnie zawsze w dobry nastrój, poczynając od jesiona mannowego (z którym w 2015 roku mieliśmy wiele do czynienia na Sycylii), a na gojniku i migdałowcu karłowatym kończąc.🙂

estergomja

Rzeczywistość rezerwatu okazała się jeszcze barwniejsza, ale zacznę relację od miejsca gdzie tradycyjnie już się zatrzymujemy na noclegi i wieczorne badanie etnobotaniki miejskiej, a w tym, wcale nie „dzikiej” kuchni. To miejsce to Estergom (Ostrzyhom), dawna stolica Węgier i miejsce urodzenia księżniczki Kingi, dzisiaj znanej jako św. Kinga, założycielka i budowniczka klasztoru kobiecego w Starym Sączu i legendarnego zamku w Pieninach. Wspomnienie o Kindze ma swoje etnobotaniczne uzasadnienie, ale o tym później (a pisałem już o tym przy okazji omawiania fenomenu „tybetańskiej” jagody goji), bo teraz warto wspomnieć, że w naszej ekspedycji brał udział, poza A. i mną, także Marcin „Jabersmok”, znakomity fotografik. W pierwszym odcinku pokaże Jego fotografie, w następnych pewnie ujawnię także i swoje.🙂 Ostrzyhom leży oczywiście po węgierskiej stronie Dunaju, a Kovaczowskie Kopce po stronie słowackiej, ale cały ten obszar jest silnie związany ze sobą pod każdym względem i ma to swoje odbicie także w zestawie roślin jaki napotkamy w tym rejonie.

goji2016a

„Goji” czyli kolcowój… i proszę bardzo aby botanicznic mądrale nie poprawiali mnie i nie pisali, że w Chinach rośnie inny gatunek o niezwykłych właściwościach… wiem, wiem, a w Australii ludzie chodzą głową w dół…

przesteoesterg

Wszędzie rośnie sporo przestępu białego – wiem, nic w tym ciekawego… do momentu gdy się nie zobaczy na własne oczy części podziemnej tej bardzo interesującej i legendarnej rośliny. Wielu nabierało się kiedyś na „mandragorę” z przestępu…

A tu dębowy las ( Quercus cerris, Q. pubescens, Q. petroea) na Kowaczoskich Kopcach z bardzo interesującymi domieszkami drzew i krzewów: Fraxinus ornus, Acer tataricum, Sorbus torminalis, Prunus mahaleb, Eonymus verrucosa, Cornus mas… A w dnie lasu… wiele interesujących roślin i grzybów, a pośrod nich lakownica!!!

laskovkop

lakownicall

Oczywiście, po dość mocnym podejściu przez ten ciemny i wilgotny las (a przypominam, że szukaliśmy „lasostepu pannońskiego”) wyszliśmy wreszcie na silnie nasłonecznione i otwarte skaliste zbocza…. ale o tym w następnym wpisie!🙂

pazkovackop

Wszystkie fotografie – poza zaznaczonymi zdjęciami wawrzynka murańskiego – są wykonane przez Marcina Sarotę, dzięki!

 

Zbiory

cebuleJa

Czuję, że muszę się usprawiedliwić za mniejszą niż zwykle aktywność na blogu… pisać się chce, ale czas zbiorów jest bardzo intensywny. Po dwóch i pół sezonach budowania naszej górskiej permakultury jestem już pewny, że poza mikroklimatem, obiegiem i zasobami wody, glebą także czynnik czasu jest kluczowym elementem udanej realizacji naszych zamierzeń. Rośliny kwitną i owocują w bardzo określonych porach i zazwyczaj nie czekają zbyt długo na zbieraczy. Tak jest z tzw. ziołami i roślinami leczniczymi szerzej, ale także z roślinami jadalnymi dzikimi i tymi uprawianymi w ogrodzie lub laso-ogrodach. Bioregionalizm ma tu wielkie znaczenie i dobrze połączony z obserwacjami fenologicznymi daje po kilku latach nauki i uważności wstęp do dobrej znajomości czasowych ram w jakich musimy się poruszać. Kilka osób zareagowało na wyżej reprodukowana fotę, że cebula zbyt wcześnie zebrana… bo części nadziemne powinny być obumarłe itd. Tu czynnik czasu i obserwacje fenologiczne lekko modyfikują te – w zarysach ogólnych – prawidłowe sugestie. Czasem jesteśmy zmuszeni wybrać pomiędzy mocnym podsuszaniem troszkę zbyt wcześnie zebranym plonem, a jego utrata przez zgnicie w konsekwencji ulewnych deszczy i podtopień.

cebulasuszrama

Pisałem wcześniej o eksperymentach z sadzeniem rozmaitego pochodzenia czosnku i donoszę, że najlepiej rozwijał się czosnek z Czarnogóry! Doświadczenia trwają…

W 2014 nie miałem czasu (startowaliśmy w lipcu), a w 2015 roku wszystkie (kilkadziesiąt!) sadzonki cukini zostały zjedzone przez ślimaki domowe i pomrowy. Z innych dyniowatych ocalały jedynie dwie dynie olbrzymie (i miały olbrzymie owoce!), a także jedna tykwa (Lagenaria ), która zawiązała owoce, ale wymarzły nim stały się w pełni ukształtowane. Ogórków w 2015 roku nawet nie wysiałem…Wiem, że czytelnicy działający na nizinach mogą się dziwić tak marnym wynikom, ale przypominam, że nasza permakultura leży na stromym stoku na wys. ok. 400 m n.p.m. na Zamagurzu w Karpatach i ma wystawę zachodnią, akurat w korytarz wiatrów z Tatr, tylko lekko łagodzonych szczytami wys. do 1000 metrów jakie odgradzają nas od Tatr Bielskich i wysokich. Podobne wyniki (marne) były z fasolą…

W 2016 jest całkiem inaczej… jest sporo cukini, naprawdę bujnie rozwijają się ogórki, a dini mamy kilkanaście plus kilka ładnie rosnących tykw, które jednak pewnie znowu nie dokończą rozwoju. Jest też fasola, a ziemniaki zbieraliśmy już w ostatniej dekadzie lipca. warto zaznaczyć, że ziemniaki pochodzą z upraw słowackich znanych z doskonałego smaku i miejsca gdzie się je sadzi – wielkich równi pod Tatrami w okolicach miasta Keżmark.

cukinie

fasola

fasolaziemniaki

Podobnie ma się z roślinami o właściwościach leczniczych… jest lepiej więc wydaje się, że sporo się nauczyliśmy?! Doskonale wygląda piołun, czarna malwa, ślaz i wiele innych roślin aromatycznych, przyprawowych (np. kocanka włoska u nas przezimowała i zakwitła!), leczniczych i miododajnych. Ładnie rośnie tzw. mięta meksykańska, ale też szałwia lekarska i biała. Te rośliny powoli wprowadzamy pod próg domów, aby ich oddziaływanie nie było wyłącznie kulinarne… Nie wiem jak Wy, ale dla mnie spory zagonek nagietków ma terapeutyczne znaczenie i mogę się im przyglądać wieczorem dowolnie długo. Jest taki czas, kiedy zachodzące słońce wydobywa z kolorowych kwiatów nagietków jakiś jaśniejący poblask, który zdecydowanie zwraca uwagę i koi nerwy.

slaz

slazlechnica

slazpiolun

Bardzo się cieszę, że cały ślaz jaki mamy w permakulturze w tym roku pochodzi z samosiejek z roślin posadzonych w 2014 roku! Znakomite jest w ślazie to, że czym więcej się zbiera jego kwiatów tym lepiej i obficiej kwitnie! Susz jest znakomitym elementem mieszanek i solowym składnikiem naparów!

Nie piszę tym razem zbyt wiele o roślinach dzikich, które obserwujemy i zbieramy, ale szykuje się kilka wycieczek i eksploracji interesujących miejsc i gatunków. Także w tym przypadku praktykowanie bioregionalizmu i świadomość czasu ma kluczowe znaczenie. Z radością mogę stwierdzić, że i tu zauważyliśmy spory postęp w naszych poczynaniach i ich wyniku. Jeszcze wiele przed nami, ale wspomniane czynniki pozwalają na budowanie permakultury – dobrze działającej i niezwykle satysfakcjonującej dla nas i innych mieszkańców tego kawałka Zamagurza.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kilka godzin w raju (botanika)

W ostatnich dniach czerwca wyruszyliśmy z misją muzyczną do STANICY – niezależnego ośrodka sztuki współczesnej w Żylinie na Słowacji. Naszym celem był rekonesans dźwiękowy  na drodze   „do” i „w” samym artystycznym obiekcie zwanym „piramidą”, umieszczonym w górach nad wsią Sulov w Małej Fatrze. Tego rodzaju praca z dźwiękami otoczenia określana jest jako soundwalk, soundscapes… lub naszym własnym terminem: „soundtaste” ukutym w czasie mojej trzydziestoletniej już „kariery” eksperymentów z nagraniami terenowymi – fieldrecordings – zobaczcie sami na część dokumentacji i Flagę Świata !) Więcej na temat naszej wyprawy (wypraw) do „piramidy” znajdziecie w opisach przedsięwzięć Karpat Magicznych / The Magic Carpathians

 

piramidablasko1piramidablasko3piramidablasko2

Mała Fatra – grupa górska przecięta na dwie części doliną rzeki Wag, pod którą powstało miasto Żylina, objęta jest częściowo ochroną w postaci parku narodowego i są przynajmniej dwa główne powody aby tak było: fizjografia i botanika. Od dawna staram się zwracać większą uwagę na siedliska niż na gatunki, bo w mojej pracy takie podejście jest znacznie bardziej przydatne w skutecznej ochronie przyrody. W ochronie (obronie?) przyrody skupienie się na siedliskach daje dobre rezultaty, bo często chodzi o czas i ochraniając najcenniejsze siedliska dajemy sobie i innym więcej cennego czasu na szczegółowe inwentaryzacje. Takie podejście jest wynikiem wiedzy, ale też czystej logiki, która nie jest w świecie akademickich botaników normą, a polega ona na prostym fakcie braku możliwości prowadzenia inwentaryzacji i wieloletnich badań na siedlisku, które zostało zniszczone. Chroniąc np. formy górskich torfowisk zwaną młakami bez pudła ochronimy od kilku do kilkunastu chronionych gatunków, których stwierdzenie na takim stanowisku wymaga przynajmniej rocznych badań. Roczne badania najczęściej nie są wystarczające i z własnej praktyki wiem, że na 50 arowej powierzchni torfowiska z jedynym w Polsce stanowiskiem Primula farinosa „odkrywamy” nowe gatunki chronionych roślin po kilkunastu latach lustracji terenowych przeprowadzanych przez wybitnych botaników. Innym zagadnieniem jest, że najwięcej tych „odkryć” pochodzi od mniej u/znanych botaników, którym się chce jeszcze czegoś szukać? Tym zajmę się w nowej, znacznie zmienionej wersji Zielnika podróżnego…🙂

Siedliska w Małej Fatrze już na pierwszy rzut oka obiecują wiele niespodzianek i ekscytujących spotkań z roślinami. Ciepłolubne zarośla, łąki, buczyny, wapienne i marglowe skały, przypominają nieco Pieniny, ale napotkaliśmy wiele roślin jakich w Pieninach nie znajdziemy. Pierwszy zestaw końca czerwca jaki rzuca się w oczy podczas spaceru od linii kolejowej z okolic Liptovskiej Teplicki do Sulova, to storczyki (podkolany, buławniki i… kilka innych) i wiosenne formy zimowita jesiennego (na fotografii mocno owocująca roślina!)… Dzikie ligustry, derenie jadalne, kalina hordowina, dziki berberys… te gatunki wiele powiedzą o siedlisku wprawniejszym botanikom. Łany dzikich gożdzików i czosnku dopowiedzą resztę.🙂

piramidastorczyk5

piramidastorczyk2

piramidastorczyk1

piramidastorczyk7

piramidastorczykbut

piramidazimowit2

Czym dalej w las… tym dalej (jak mawia nasza znajoma Anna K.) i napotykamy lilie złotogłów, pokrzyk wilcząjagodę i ostrożenie żółte… a to jedynie jeden z aspektów roślinnych siedlisk jakie zajmują. Jak wspominałem, naszym celem nie była botaniczna eksploracja, ale ten kilkugodzinny spacer był wielką przyjemnością. Mała Fatra ma opinię raju dla botaników (szczególnie słynie ze storczyków, najliczniej reprezentowanych na Słowacji), a trzeba koniecznie przyznać, że nasz szlak nie wiódł przez najbardziej cenne przyrodniczo rejony tych gór. Nawet taki krótki czas i to na przedpolu raju… dał nam wiele przyjemności i pozwala na zaplanowanie botanicznej wycieczki w okolice Sulova.

piramidalilia

piramidabelladonna

piramidaostrozen

piramidakalina

piramidastorczyk8

Fotografie piramidy zrobił Robo Blasko ze Stanicy, reszta to niezbyt udane dzieła moje i mojego telefonu z aparatem fotograficznym. Nie zabieranie dobrego aparatu na tego typu spacery po raju botaników powinno być karane … ale Steve Jobs uratował moje wspomnienia!🙂

Magiczne rośliny, osobiste ogrody zdrowia… gdzie ich szukać?

Brynatropa

Powodów zajmowania się uprawami roślin w ogrodzie jest tyle ilu ogrodników, a pewnie więcej, bo rośliny mają wiele rozmaitych właściwości, form, zdolności i sposobów na kontaktowanie się z nami. Wiele się mówi o roślinach ozdobnych i pokarmowych, ale nie mniej o gatunkach wpływających na zdrowie człowieka, w tym na samopoczucie. Kiedy otwieramy książki zatytułowane „rośliny lecznicze”, albo „rośliny jadalne”, albo „rośliny przyprawowe” … to nawet niezbyt wprawne oko widzi, że tytuł naprowadza nas jedynie na ogólny i często wycinkowy sposób w jaki ludzie wykorzystują opisane gatunki. Ludzie, jak to ludzie, jedni skupiają się na jedzeniu, inni na leczeniu swoich dolegliwości, a jeszcze inni szukają fascynujących zapachów, a może doznań natury psychicznej? Bardzo interesująca grupa roślin nadających się w dużej części do uprawy w ogrodzie, to rośliny wzmacniające. Nazwałem je w Zielniku podróżnym… „roślinami wspierającymi„.

Wiele już pisałem o moim ulubionym „złotym korzeniu” („arktycznym korzeniu”) czyli różeńcu górskim, o żeń-szeniu nie piszę, bo to obecnie temat, na którym najlepiej się znają cienkie reklamy koncernów farmaceutycznych, sprowadzające ten legendarny specyfik roślinny do roli elegancko zakamuflowanej viagry… i bardzo się ucieszyłem, z obiecującego kontaktu z młodym ogrodnikiem – Tomaszem Bryniarskim. Ten botanik i ogrodnik zajmuje się tak fascynującą grupą roślin, że warto odnotować ten przypadek na etnobotanicznie.pl🙂

Poważna praca nad rzęślą długoszyjkową Callitriche cophocarpa i jej zastosowaniami biotechnicznymi jako rośliny wiążącej nadmiar chromu w środowisku z jednej strony, a z drugiej uruchamianie ogrodnictwa oferującego sadzonki takich roślin jak Atropa belladonna (u góry) czy legendarna efedra Ephedra viridis (fotografia niżej), jujuba Ziziphus jujuba, lukrecja Glycyrrhiza sp.  (foty niżej), albo gatunek, który ma wielką przyszłość na Zachodzie, a pochodzi ze ścisłej czołówki  indyjskiej medycyny AYURVEDA i nazywa się witania albo źródłowo: ashwaganda Withania somnifera !

Tomasz Bryniarski (telefon 505 760 992, na FB obecny pod adresem: http://www.facebook.com/Magickfind/ oferta na stronie: http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=7405661  kontakt w sprawach oferty na podanej stronie do Agnieszki Głogowskiej tel. 788 509 078) wchodzi powoli w specjalizację, która jest mi bardzo bliska czyli zestaw roślin wzmacniających ciało, intelekt i wolę. Wiele z nich ma działanie antydepresyjne, a wydaje mi się, że to choroba, która dopada znacznie więcej osób niż się sądzi. Nie są to rośliny z grupy dającej „instant satori”… tym bardziej są wsparciem dla poważnych ludzi. Bryniarski odpowiada na poszukiwania wielu ludzi, którzy mają kłopot z doborem osobistych roślin wspierających (roślin ochronnych) i dlatego z Jego upoważnienia podałem wyżej wszelkie namiary. Swobodne dobieranie roślin do uprawy jest uzależnione od dostępu do nasion i sadzonek. Samodzielna uprawa roślin jest bardzo ważna!

Od lat powtarzam swoją tezę o tym, że prawidłowe (czyli skuteczne na dłuższą metę) stosowanie leczniczych i wzmacniających roślin powinno stopniowo zamienić się w bliskie związki z wybranymi i sprzyjającymi nam gatunkami. Dlatego też, uprawianie ich w donicach, na balkonach, oknach czy wreszcie w swoim własnym ogrodzie jest nieodzowną częścią tego procesu. Nie zamieniajmy jednych – zachodnich lekarzy błądzących po naszym organiźmie z pomocą silnych środków chemicznych, na drugich – wschodnich, którzy podają nam tajemnicze zawiniątka w aurze wielkiego wtajemniczenia. Tuż obok mamy rośliny: Nauczycieli i Uzdrawiaczy.

Brynephedra

Brynjujuba

BrynlukrecjachińskaWszystkie fotografie: Tomasz Bryniarski dla etnobotanicznie.pl

 

Górska etnobotanika – relacja fotograficzna z drugich, majowych warsztatów w Biotopie Lechnica

Tresura (5)

Wiele osób dopytuje się jak i co robimy w Biotopie Lechnica, Czerwonym Klasztorze i okolicach podczas warsztatów etnobotanicznych. Najlepiej zobaczyć na doskonałych fotografiach… Zazwyczaj sam robię dokumentację fotograficzną, wiele doskonałych zdjęć wykonał Bogdan Kiwak, ale tym razem był z nami Marcin Sarota znany też jako Tresura Aparatu i pewnie z przyjemnością zobaczycie moje warsztaty Jego /kamery/ okiem!

Niżej kilka ujęć o jakie prosiłem Marcina po kolejnym (to już lata!) wejściu na tereny masowego występowania zimowita jesiennego Colchicum autumnale. Na fotografiach dobrze widać z jaką ilością tej rośliny mamy do czynienia w Pieninach i jak oryginalne są jej mniej znane, wiosenne formy.

Tresura (3)

Tresura (4)

Tresura (2)

Podczas niespiesznych wypraw nie skupiamy się jedynie na roślinach i liczbie napotkanych gatunków. Rośliny są częścią bardzo określonych środowisk i raczej szukamy nisz które zazwyczaj zajmują w przyrodzie niż tropimy je według listy „do zaliczenia”. Gleba i szerzej cała podstawa geologiczna i hydrologiczna jako pierwsze pokazują nam co i gdzie możemy spotkać. Tereny przez jakie przechodzimy są niezwykle ciekawe, bo są graniczne pomiędzy utworami fliszowymi („tort” z wielu rodzajów piaskowców, łupków, iłów, glin, margli itd.), a wapieniami z Pasa Skałkowego, którego częścią są Pieniny. Dodam tylko, że na Zamagurzu mamy także obszary graniczące z wejściem w Tatry i sporo utworów geologicznych związanych z pradawną aktywnością wulkaniczną. Do najciekawszych (także florystycznie) należą rejony występowania trawertynu, a mamy blisko czynne pseudokratery trawertynowe z ciepłą wodą bogatą w minerały! Na fotografii Marcina widać jak bogaty jest wyciek wody z największego pseudokrateru w Wyżnych Rużbachach.

Tresura (16)

Jest bardzo inspirujące kiedy wysoko w górach ( a w tym wypadku pod samym szczytem Wysokich Skałek czyli najwyższego wzniesienia Pienin, wliczanego w Koronę Gór Polski mimo, że 1050 m n.p.m. nie brzmi jakoś szczególnie imponująco!) napotykamy pozostałości niegdysiejszego ciepłego Oceanu Tetydy… i możemy wymienić kilka roślin, które w tamtych czasach rosły na tym obszarze.

Tresura (14)

Warsztaty odbywają się w maju, ale dla roślin to czas bardzo rozmaitej pogody i co za tym idzie ich faz rozwoju i dlatego każdego roku napotykamy inne rośliny w fazie kwitnienia! Na fotografii pokazujemy mały fragment wielkich zasobów marzanki (przytuli) wonnej Asperula odorata. Roślina zawiera sporo kumaryny i ma kilka ciekawych właściwości i zastosowań. Najciekawszym (dla mnie) produktem z marzanki jest tzw. napój majowy.

Tresura (15)

Wejście na Wysokie Skałki w Małych Pieninach od strony słowackiej należy do bardzo interesujących i w kategoriach opisu wycieczki górskiej „dogodnych”…🙂

Tresura (12)

Otoczenie dzikiej przyrody (a podczas naszych zajęć tylko wyjątkowo wstępujemy na szlaki turystyczne) i bardzo intensywnie oddziaływujący krajobraz Pienin i Zamagurza z dobrze widocznymi okolicami w postaci Tatr, Beskidu Sądeckiego (Lubovlanskej Vrhoviny), Gorców i nawet Babiej Góry, pozwala na indywidualny kontakt z Naturą. To specjalnie przewidywany bonus jaki staram się zapewnić wszystkim biorącym udział w warsztatach. Marcin doskonale pokazuje ten aspekt zajęć na swoich czarno-białych fotografiach!

Tresura (7)

Tresura (11)

Do następnego maja w Biotopie Lechnica!

Tresura (6)

 

 

 

Dzikimi ścieżkami

clematisalpina1

Po raz pierwszy w maju przeprowadziłem dwa warsztaty etnobotaniczne i właśnie podsumowuję ten drugi: 26-29.05.2016. Z wielu powodów był to warsztat bardzo udany i wyjątkowy. Najważniejsze są rośliny i tylko wymienię kilka najważniejszych jakie udało się spotkać lub odwiedzić: lulecznica kraińska Scopolia carniolica, powojnik alpejski Clematis alpinum (przepięknie kwitnące okazy tuż przy Czerwonym Klasztorze widzicie nad wpisem), pierwiosnka omączona Primula farinosa, tłustosz Pinguicula vulgaris, listera jajowata Listera ovata, lilia złotogłów Lilium martagon, zimowit jesienny Colchicum autumnale (w swej zadziwiającej wiosennej formie z liśćmi i nasionami, ale bez kwiatów)… to tylko część fascynujących roślin, którym mogliśmy się przyglądać. Dla mnie to kolejny (…nasty?) rok w tym terenie, ale i nowe, dzikie szlaki jakie wytyczaliśmy w zimie przy okazji poszukiwania dobrej jakości drewna bzu czarnego… albo i bez okazji.

Osobną częścią tego „długiego” (zbyt krótkiego jednak…) weekendu była praca i zwiedzanie Biotopu Lechnica. Kilka drobnych prac i autorskie oprowadzanie chyba się spodobało, a dla mnie było sprawdzianem co i w jaki sposób można robić w ogrodzie. Od 2017 roku przynajmniej dwa razy do roku będziemy organizowali robocze warsztaty w ogrodzie górskim w Biotopie i dlatego wiele rozmawialiśmy o permakulturze, gatunkach roslin magicznych, użytkowych i leczniczych. Była też konkretna robota – pilna konieczność ułożenia bukowego drewna opałowego… w ekipie blisko 10. osób taka robota to kwadrans radosnej pracy, dla mnie byłby to czas, który musiałbym zabrać pielęgnacji pięknie rozwijających się roślin… dziękuję!

ukladrewna

Nowością podczas tej edycji warsztatów były wyjazdy do nieco odleglejszych miejsc: Osturni, Wyżnych Rużbachów i okolic Starej Lubovni. Uczestnicy moich warsztatów wiedza, że dbamy o odpoczynek przy dobrej, miejscowej kuchni i tym razem chyba osiągnęliśmy już najwyższy poziom w delektowaniu się specjałami z Zamagurza. Było moczenie nóg w pseudokraterze trawertynowym z ciepłą i gęsta od minerałów wodą, ale także dość wyczerpujące wejście na najwyższy szczyt Pienin czyli Wysokie Skałki (1050 m n.p.m.), który jest też najwyższym szczytem całego Pasa Skałkowego, a zalicza się go do Korony Gór Polski!

Podczas warsztatu mieliśmy także wizytę dziennikarza, który przeprowadzał spory wywiad z nami (tematem była nasza aktywność muzyczna, ale w kontekście Biotopu Lechnica) i dzisiaj już znam jego roboczą wersję! Wywiad posłużył do stworzenia bardzo interesującej opowieści z warsztatem etnobotanicznym w tle i zainteresuje zarówno badaczy roślin, jak i permakulturowych ogrodników, miłośników sztuki i muzyki eksperymentalnej. Tekstu możecie szukać w Gazecie Magnetofonowej, w numerze 3, który ukaże się w połowie czerwca: http://www.magnetofonowa.pl/kontakt/ tu można się zwracać o prenumeratę lub informacje gdzie Gazetę można kupić.

Bez wątpienia to pierwiosnka omączona Primula farinosa należy do prawdziwych rarytasów majowego warsztatu… na Słowackim Zamagurzu jest kilka jej stanowisk, a w Polsce jedno jedyne… Ci co widzieli należą do elitarnego klubu botaników. Jest sporo fotografii z wycieczki do Wyżnych Rużbachów i na Wysokie Skałki i pewnie kilka z nich jeszcze pokażę przy następnej okazji!

 

primulakwiat

 

 

 

 

 

Listera w Beskidzie Sądeckim

listera

19.05.2016 napotkałem ładny okaz rozwijającej się listery (Listera ovata) na południowych skłonach Beskidu Sądeckiego na wys. około 600 m n.p.m.Storczyk rósł na łące dość daleko od lasu… w okolicy napotykałem ten gatunek w podobnych łąkowych siedliskach i nie bardzo wiem co z tym lasem, który powtarza się w opisach podręcznikowych.

Roślina nie jest wcale częsta, ale napotyka się ją w wielu miejscach w Polsce, co wcale mnie nie przekonuje, że stała się (w 2014 roku) z rośliny chronionej – rośliną częściowo chronioną… mimo wielu lat pracy w ochronie przyrody nie wiem dokładnie co oznacza status gatunku „częściowo chroniony” ? Albo wiem, oznacza, że nie jest on chroniony i tyle.

Zadziwiające jest w listerze to, że ten storczyk ma tak odmienne wizualnie fazy rozwojowe.